Danina od balkonów

Radni Szczecinka ustalili pod koniec ub. roku wysokość daniny pobieranej m.in. od balkonów, wykuszy i schodów. Absurd? Nie. Podobne opłaty obowiązują w wielu gminach w Polsce.

Problem w tym, że nawet gdyby chciały, nie mogą z nich zrezygnować. Dotyczy to tych elementów, które wchodzą w przestrzeń zajętą na pas drogowy. Jest to dobrodziejstwo najnowszych przepisów ustawy o drogach publicznych. Wątek ten podchwycił JKM na faceboku:

Kto czytał śp. Kornela Makuszyńskiego "O dwóch takich, co ukradli Księżyc", ten wie, że miastem Psia Gorka rządził hr. Mortadella,

który "Nie uciskał swych poddanych i nie dręczył ich zbytnią ilością danin i opłat, bo - oprócz podatku od majątku, od ilości dzieci, od ilości przeżytych lat, od koni, krów, kóz, psów, kotów, kanarków, kur, kaczek, indyków, perliczek, gołębi i królików, od ilości spodni, od ilości wypitej wody, od snów, od kwiatów, od południowego wiatru, od miesięcznych nocy, od pogodnych dni, od chrzcin, od wesel, od pogrzebów, od trumny, od schodów, od kominów, od parasolów, od kapeluszów, od cienia, od śpiewania, od grania na trąbie, od imienin, od zezowatych oczu, od rudych włosów, od paraliżu, od sztucznych zębów, od rumieńców i od paznokci - żadnych innych podatków szczęśliwi mieszkańcy tego miasta nie płacili. Wyjątkowo płacił nadprogramowy podatek jeden tylko człowiek, który przez dziwny kaprys natury miał sześć palców u lewej nogi; długo to ukrywał, kiedy się jednak ujawniło to dziwo, musiał zapłacić karę za to ukrywanie i odtąd uiszczał daninę od zbytku". Ale hrabia Mortadella nie wymyślił podatku od balkonów.

 
Michal Krupa