Łeb hydry próbuje odrosnąć

Wielopokoleniowe lewackie towarzystwo zwołuje się na 13 grudnia by pokazać światu jak będzie pałowane, obrzucane gazem łzawiącym i rozjeżdżane czołgami. Liczą na to, że może nawet ktoś pociągnie za spust karabinu i poleje się czerwona krew, a Kaczyński założy ciemne okulary i wygłosi orędzie. Kawiorowy proletariat ma się łączyć w obronie ludowej demokracji. Zdelegalizowani SB-cy, milicjanci, PZPR-owskie kacyki, żołnierze WSI, niezlustrowani sędziowie i wykładowcy akademiccy, upadli aktorzy i Bóg wie, kto jeszcze, będą manifestować swoje przywiązanie do inaczej rozumianej wolności.

Hydra ta - zgodnie ze swoim mitologicznym wzorcem - ma wiele łbów, co jeden to „mądrzejszy” i żrą się one między sobą

o palmę pierwszeństwa, a palma ta coraz bardziej im odbija. Prowadzić ich mają europejczycy spod znaków KOD-u, .Nowoczesnej, PO i ich satelitów. Jednak to tylko naskórek tej ohydy, stosunkowo niegroźny, groźne są jej bebechy. Co i kogo mam na myśli. Nieludzkie ideologie, których ostatecznym celem jest zniszczenie osoby ludzkiej, jej człowieczeństwa, jej duchowości, to największe zagrożenie. Ideologie te powstają w głowach ludzi, którym świat zasłonił Boga. Pasem transmisyjnym są niewyobrażalnie olbrzymie pieniądze angażowane w deformację ludzkich umysłów. Używane są wszelkie możliwe narzędzia by osiągnąć szatański cel, jakim jest to, by człowiek uznał zło za dobro. Człowiek atakowany jest kompleksowo, w sferze ciała jak i ducha. Najpierw się go psuje, później udając chęć naprawy kończy się dzieło niszczenia. Pesymistycznie? Nie, realistycznie.                                                                                                                                                 

Na szczęście jest wielu co uwierzyli, że „SŁOWO stało się CIAŁEM i zamieszkało między nami” - rodzaj pancerza chroniącego przed wszystkim tym, co opisałem powyżej.

Przed nami piękny czas Świąt Bożego Narodzenia, w powszechnej opinii - świąt najbardziej rodzinnych. Patrząc na obraz Świętej Rodziny trudno nie spojrzeć na kondycję rodzin współczesnych. Kilka dni temu trafiłem na informację, że w Europie 2 na 10 zawartych małżeństw trwa dłużej niż 10 lat, w Polsce jest nieco lepiej - 4 na 10. Jeżeli dołożymy do tego nieformalne związki partnerskie, to wydaje się, że jest jeszcze krótszy to obraz, który się rysuje nie jest zbyt radosny. Do Świąt jeszcze kilkanaście dni, przeżywamy Adwent, czyli radosny czas oczekiwania na przyjście Pana a właściwie na 2016 rocznice tego faktu. W tym kontekście radosnym jest to, że coraz częściej można spotkać matki oczekujące na narodziny dziecka i że po raz pierwszy od wielu lat liczba narodzin przekroczyła o 4500 liczbę zgonów. Kończę tym optymistycznym akcentem, życząc Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia.

                Marek Górniaczyk    

 
Michal Krupa