Wrzesień

Wrzesień... czas odlotów ptaków, czas grzybobrania... czas intensywniejszego żerowania ryb. Szczupak zaczyna coraz częściej ścigać na płyciznach drobnicę, co można zauważyć chociażby na przepięknych odcinkach Liwca w rejonie Kalinowca. Nie każdy wie, że powolutku wraca do Liwca ryba, której Liwiec był stałym siedliskiem - brzana! To cudowny comeback tej przepięknej ryby i mam nadzieję, że ktoś, kto złowi  okaz brzany w Liwcu, zwróci tej rybie wolność. Zresztą ktoś, kto gustuje w jedzeniu ryb, powinien zrobić cudną fotkę i wypuścić rybę na wolność! Wstyd przyznać, ale ja uwielbiam ryby, a mój kucharz (moja żona) potrafi wyczarować wspaniałe potrawy z ryb. Lin zapieczony w śmietanie wygrałby spokojnie niejeden konkurs kulinarny! Ale generalnie zwracajmy rybom wolność!

 

Ważne jest też, abyśmy na stanowisku wędkarskim nie zostawili po sobie  śladu w postaci śmieci, puszek, opakowań po zanętach i przynętach. Fatalnie to wygląda, gdy natrafimy na takie stanowisko. Pewnie podnieślibyśmy alarm, zrobilibyśmy awanturę, gdyby na nasze podwórko ktoś wyrzucił stos śmieci. Awantura, może interwencja policji, a nasza złość nie miałaby granic. Ale  gdy wędkarz wyrzuci śmieci w miejscu, na którym łowi, nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Czemu tak się dzieje? Czemu nikt nie podnosi alarmu? Może dlatego, że uważamy, że to jest niczyje, nie nasze... 

A to jest nasze! Chodzimy na spacery, chodzimy na grzyby, idziemy na ryby... i mijamy stosy śmieci, odpadków,  folii, butelek plastikowych, które rozłożą się za mniej więcej 500 lat. Zupełnie znikną za 500 lat! Czyli zaśmiecamy las, a śmieci po prostu zasypywane są jesiennym liśćmi i długo nie znikną - są nadal.  Wiele razy sprzątam swoje stanowisko wędkarskie, bo po prostu niemiło się łowi wśród stosów puszek, opakowań po zanętach i co najgorsze, butelek po piwie! Z czasem,  popękane i potłuczone, stają się zagrożeniem dla nas i dla naszych bliskich, szczególnie dzieci.  Piątkowe popołudnia to czas dla niektórych "porządnickich", którzy dbając o czystość własnych podwórek zaśmiecają, las, łąki, drogi i pobocza. Korzystając z ciemności, wyrzucają śmieci, gdzie popadnie. A przecież każdy z nas zobligowany jest do wniesienia opłaty za  wywóz nieczystości i śmieci, więc wywożenie śmieci do lasu nie jest żadną oszczędnością!  Wędkarze jako ta pierwsza linia ludzi, którzy stykają się bezpośrednio z przyrodą, powinni być szczególnie uwrażliwieni na takie działania. Nie udawajmy w takich momentach, że nic nie widzimy! Zwracajmy uwagę "brudasom". Uczmy dzieci poszanowania przyrody, choć to wydaje się temat "oklepany" aż do znudzenia.  Dbajmy o przyrodę. Jest nasza wspólna! Na fotografii widać dróżkę biegnącą od szosy łączącej Łojew z Łopianką. Dróżka jeszcze niedawno była w miarę przejezdna i czysta. Teraz służy "cwaniakom" posiadającym warsztaty samochodowe do wyrzucania nocami odpadów z tych warsztatów. Budowlańcy też dokładają swoje - pełno resztek budowlanych. Z mieszkań prywatnych przywożone są stosy śmieci. Zgroza! Widziałem, jak strażnicy miejscy w Wołominie i w Ząbkach w rękawiczkach sprawdzają wybrane partie odpadów prywatnych. Często (na szczęście) udaje im się odnaleźć i zidentyfikować właścicieli rachunków, faktur, które pozwalają na "namierzenie" brudasa!  Kiedy u nas wzrośnie świadomość, że śmiecimy sami sobie? Apeluję do wędkarzy, grzybiarzy, spacerowiczów: nie wyrzucajcie śmieci ! Tak piękne lasy mamy w naszej gminie, tak różnorodne - dbajmy o nie.

Artur Ramud

 
Michal Krupa