Żył dla innych

30 października br., po kilkumiesięcznej wycieńczającej organizm chorobie, w piątek wieczorem, w wieku 65 lat, zmarł Marian Dzięcioł, który przez ponad 23 lata wykonywał zadania samorządowca na stanowisku Burmistrza Łochowa. Swoją funkcję traktował jak służbę, a o godzinach pracy… i owszem - czytał w kodeksie pracy. Służbę tą traktował jako potrzebę bycia wśród ludzi, chciał być z nimi - w swojej małej ojczyźnie. Był wśród nich - nie po to by mu schlebiano. Nie zabiegał o to, nie zabiegał o względy. Nie odpowiadała Jemu rola bycia na świeczniku.

 

W dyskusji z adwersarzami trudny, czasami wręcz obcesowy. Pewnie dlatego, że miał swoje zdanie, którego konsekwentnie bronił i artykułował. Nie zabiegał o popularność, o wywiady – raptem dwa na 18 lat istnienia GŁ oraz jeden udzielony uczniom redagującym szkolny „Kurier Dwójki”, rozprowadzany również w kioskach.

W latach dziewięćdziesiątych minionego wieku różniliśmy się często, szczególnie w kwestii lokalnych podatków, zakresu lokalnych inwestycji, zaciąganych kredytów i pożyczek, zadłużenia publicznego, lokalnej polityki oświatowej, jej reorganizacji - potrafił jednak różnić się pięknie.

W kolejnym dziesięcioleciu poznawałem jakby innego człowieka. Pewnie za sprawą rozmów, gdy wracaliśmy do wspólnych doświadczeń opozycyjnego życia końcówki lat siedemdziesiątych i lat następnych, do stanu wojennego, do roli Kiszczaka w okrągłostołowym układzie, do postawy Kuklińskiego. Do przeczytanych publikacji pisanych piórem Łysiaka, Ziemkiewicza i wielu innych, do tych samych przez nas czytanych tygodników. W kiosku przy urzędzie (wtedy Gminnym) jedynie dwa egzemplarze Najwyższego Czasu miały zbyt - jeden kupowany był przez Niego, drugi przeze mnie.

Nie jednokrotnie uzmysławiał mi, że polityka, również ta lokalna, jest grą zespołową, że trzeba do tej gry mieć zgranych ludzi, że najlepsze efekty tej gry uzyskuje się na samorządowym podwórku - balansując często na krawędzi, ryzykując przekroczeniem deficytowego progu. A, że stres, nerwy, nieprzespane noce, dziesiątki dziennie wypalonych papierosów, spory, nadszarpnięty stan zdrowia - dla Niego nie było to aż tak istotne. Wszak żył dla innych.

Ceremonia pogrzebowa, z oprawą strażackiej orkiestry dętej, przy asyście około 30 pocztów sztandarowych, homilią JE bpa seniora Antoniego Dydycza, odbyła się w mglisty chłodny bezwietrzny wtorek, dnia 3 listopada br. w kościele parafialnych w Łochowie. Pochowany został na cmentarzu w Jerzyskach.

Naczelny

 
Michal Krupa