JERZYSKA - krok do przodu, dwa do tyłu!

                Wydawało się, że powoli będziemy zbliżać się do prawdy. Przewodniczący Środowiska „Jerzyków” - Pan Jerzy Broszkiewicz, wystąpił z propozycją spotkania (ze środowiskiem „Rajskiego Ptaka”). Usłyszałem usypiające zapewnienia: panie Mirku, ja nigdy w Jerzyskach nie mówiłem, że walczyły tu „Jerzyki”, tylko żołnierze wywodzący się z POS „Jerzyki”. Na początek dobre i to.

                Dość zgodnie poparliśmy wniosek aby prowadzenie uroczystości powierzyć Panu Nadleśniczemu, jako osobie godnej i jako gospodarzowi terenu. Ze swej strony obiecałem Panu Nadleśniczemu wszelką pomoc, aby uniknąć improwizacji i chaosu. W tym miejscu chciałbym podziękować Panu Nadleśniczemu Bogusławowi Piątkowi i wszystkim leśnikom za wzorowe przygotowanie terenu uroczystości i mimo pewnych zacięć (dzisiaj bym powiedział nieprzypadkowych) sprawne przeprowadzenie uroczystości.

 

                Udało nam się uzgodnić nową formę zaproszenia - z Krzyżem Armii Krajowej na pierwszej stronie. Mocny opór nastąpił przy wpisaniu żołnierzy „Rajskiego Ptaka” przed „Jerzykami”, choć Pan Jerzy nie neguje, że walczyła tu kompania „Rajskiego Ptaka”. Taką partię zaproszeń osobiście przekazałem Panu Burmistrzowi, Panu Broszkiewiczowi – najwięcej, Panu Nadleśniczemu i wielu Gościom.

                Pomimo obietnic spotkania w czteroosobowym składzie: p. Burmistrz, p. Nadleśniczy, p. Broszkiewicz i niżej podpisany – do takiego spotkania nie doszło, spotkaliśmy się z p. Nadleśniczym tylko dwaj.

                Przed uroczystością p. Broszkiewicz pokazał mi do akceptacji treść modlitwy i Apel Poległych. Na obu pismach nie było słów - Jerzyki. Mimo nalegań nie udało mi się dostać kopii tych pism.

                I tu do działania przystępują „mali ludzie”.

                Pierwszy sygnał ostrzegawczy - to pojawienie się nielegalnych plakatów na tablicach w Łochowie i sąsiednich wsiach. Treść jak za dawnych lat: JERZYKI! - 30 % powierzchni plakatu (plakat mam).  Również pojawiły się nielegalne zaproszenia (tylko widziałem) – również jak za dawnych lat, wydrukowane w budynku Urzędu Miejskiego w ilości kilkudziesięciu sztuk. W dniu uroczystości p. Broszkiewicz zwraca mi 50 oficjalnych, niewykorzystanych, nierozpakowanych zaproszeń, a o nielegalnych nic nie słyszał.

                O nielegalnych plakatach i zaproszeniach powiedziałem po uroczystości do Wiceburmistrz - p. Urszuli Kalinowskiej i Przewodniczącego Rady Miejskiej - p. Andrzeja Suchenka.

                Już przy ustawianiu pocztów sztandarowych, pan ze środowiska „Jerzyków”, udekorowany jak sowiecki oficer, zaczął rozstawiać poczty sztandarowe, niezgodnie z ustalonym szykiem. W końcu ustawił poczet „Jerzyków” przed pomnikiem, zasłaniając mikrofon i prowadzącego, z daleka  od stojących w szeregu pozostałych pocztów.

                Na uroczystości zarówno treść modlitwy przekazana księdzu, jak i apel poległych odczytany przez oficera – okazały się inną wersją, niż uzgodniona, także jak za dawnych lat: gęsto od Jerzyków.

I oczywiście tłumaczenie p. Broszkiewicza, że ksiądz zamienił, że nie wie jak to się stało, i oczywiście papierów, z których zostało to odczytane nikt nie ma, zaginęły. Tak wygląda taniec „małych ludzi” na mogiłach bohaterów.

                A teraz chciałbym przejść do sedna sprawy. Pomnik postawiło Środowisko „Jerzyków” w 1982 r. w stanie wojennym. Pomnik postawiło sobie, bo na pierwszej tablicy nie było ani słowa o kompanii Armii Krajowej „Rajskiego Ptaka” z Radzymina, która tu walczyła i czego nawet „Jerzyki” dzisiaj nie kwestionują. Pomnik z chwilą odsłonięcia stał się własnością właściciela terenu na którym stoi – czyli Nadleśnictwa, i od 33 lat nie jest Panie Broszkiewicz własnością „Jerzyków”.

                Co do treści umieszczonych na pomniku - decyduje Rada Gminy, dla której jedynym miarodajnym źródłem, w zasadzie poleceniem, jest opinia Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Już dwukrotnie (17 lat temu i w lutym br. po moim piśmie) Pan Burmistrz otrzymał pisma z ROPWiM, że w Jerzyskach walczyła Kompania AK „Rajski Ptak” z Radzymina i w jej składzie  pluton Narodowych Sił Zbrojnych z Wołomina i taka treść powinna znajdować się na pomniku.

                W kwietniu br. Radni uzgodnili, że Pan Przewodniczący Rady wystosuje jeszcze jedno pismo do ROPWiM z 3 pytaniami:

- czy pod Jerzyskami walczył oddział „Jerzyków”?

- czy pod Jerzyskami walczył oddział Narodowych Sił Zbrojnych?

- jeśli treść na pomniku nie odpowiada prawdzie, kto zobowiązany jest dokonać zmian?

Pismo takie powstało i nosi datę: 27 kwiecień 2015 r. W ubiegłym tygodniu byłem z kopią tego pisma w Radzie OPWiM i usłyszałem, że takie pismo nie dotarło. Poprosiłem aby potraktowano mnie jako listonosza i aby ostatecznie wyjaśnić sprawę przekazałem posiadaną kopię. Wczoraj (2.09.br) otrzymałem „do wiadomości” odpowiedź ROPWiM skierowaną do Pana Przewodniczącego Rady.

                Niniejszym, dla uniknięcia dalszych sporów, proszę Pana Przewodniczącego Rady Miejskiej o opublikowanie obu pism: wysłanego i szczególnie odpowiedzi. Doprowadzenie do odkłamania historii Jerzysk jest moim obowiązkiem i długiem wobec Ojca.

                Mirosław Widlicki

Od Red.: Autor jest Wiceprezesem Okręgu Warszawa-Wschód, Przewodniczącym Środowiska Obwodu „Rajski Ptak” AK,  synem ostatniego Komendanta Ośrodka IV Leśno-Nadbużańskiego obejmującego 4 gminy m.in. gm. Łochów, w tym wieś Jerzyska (wtedy Jeżyska).

 
Michal Krupa