Nie zostawiajmy sumień w domu

Zaintrygowała mnie opowieść byłej posłanki PO Lidii Staroń, która odeszła właśnie z tego ugrupowania. Mówi ona, że zdecydowała się na ten krok, gdy usłyszała od swej partyjnej wierchuszki, że politycy tej formacji  powinni „zostawiać sumienie za drzwiami”. Rodzą się pytania czy posiadanie sumienia oraz słuchanie jego głosu jest czymś obciążającym dla polityków tego ugrupowania, czy idealnym członkiem PO jest człowiek bez sumienia, ktoś pozbawiony skrupułów, gotów wyrzec się własnych poglądów, jeśli tylko tak nakazuje partia.

Czyż ludzi dla których ważniejsza jest dyscyplina partyjna, interes grupowy i korzyści osobiste można obdarzyć zaufaniem? Lidia Staroń opowiada, jak pasożytnicze grupy interesów są od lat faworyzowane przez obecną koalicję rządową (PO-PSL) kosztem zwykłych obywateli. Działacze tych partii, także ci na najniższych szczeblach, w gminach, małych i tych trochę większych miastach udają, że tego nie widzą lub co gorsza w tym uczestniczą, tym samym pozwalają na rozkradanie państwa.

Doskonałą ilustracją tego jak „pięknie” się rozwija współpraca (sojusz obywatelsko-ludowy) są taśmy z nagraniami rozmów szefa NIK-u z nadania PO - Krzysztofa Kwiatkowskiego z posłem PSL - Janem Burym. Szanowni czytelnicy, za kilka tygodni będziemy mieli szansę tych i im podobnych politykierów odsunąć od władzy w sposób demokratyczny. Skorzystajmy z tej szansy uczestnicząc w wyborach do Sejmu i Senatu. Zróbmy to w zgodzie z własnym sumieniem w oparciu o wiadomości ze świata polityki, które są dziś na wyciągnięcie ręki. Przed interesowaniem się życiem społecznym uciekać nam nie wolno! Św. Jan Paweł II w adhortacji Christifideles laici stwierdził wyraźnie: „Świeccy nie mogą rezygnować z udziału w «polityce», czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra”. Udział w życiu publicznym to zadanie katolików. Naszym obowiązkiem jest promowanie oraz działanie zgodne z wartościami chrześcijańskimi, a także kierowanie się nimi przy podejmowaniu politycznych wyborów i decyzji, tak aby w pełni realizować wspomnianą wcześniej troskę o dobro wspólne.

Życie nie znosi próżni. Jeśli jako katolicy nie będziemy troszczyć się o to dobro, to zostawimy miejsce tym którzy zorganizują otaczającą nas rzeczywistość na swój sposób.

       Idąc na wybory nie zostawiajmy sumień w domu.

                Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa