JOW-owska demokracja oligarchiczna

           Piszę ten tekst późnym wieczorem 6 sierpnia 2015 roku. Wypoczywam w Piaskach, małej miejscowości na Mierzei Wiślanej, 4 km od granicy z Rosją. Dzięki technologii internetowej nawet na plaży mogłem śledzić przebieg wydarzeń związanych z inauguracją prezydentury Andrzeja Dudy. Rano rozmawiałem z mieszkańcem tej uroczej miejscowości. Odgłosy wybuchów, które, jak mówił mój rozmówca, są tu częstą „atrakcją”, sprowadziły naszą rozmowę na tematy wojskowe. Na wstępie dowiedziałem się, że to ćwiczy armia rosyjska, później opisał mi on, jak wyglądała demonstracja siły floty rosyjskiej w początkowym okresie agresji tego państwa na Ukrainę, której efektem jest trwająca do dziś okupacja Krymu.

Otóż szczelny ciąg rosyjskich okrętów wojennych wyznaczał granicę między Polską a Okręgiem Kaliningradzkim należącym obecnie do Federacji Rosyjskiej. Pragnę przypomnieć, że przed II światową i wcześniej ziemie te należały do Polski, a ich stolicą był Królewiec.

                Słuchałem wszystkich wystąpień Pana Prezydenta,  jednak w kontekście powyżej opisanej rozmowy moją szczególną uwagę zwróciło przemówienie po przejęciu zwierzchnictwa nad Wojskiem Polskim. Muszę powiedzieć, że czuję się bezpieczniej niż chociażby wczoraj, gdyż  na czele polskich sił zbrojnych stoi człowiek stanowczy, odważnie wyrażający swoje stanowisko, pragnący, by nasza armia była w stanie przeciwstawić się potencjalnemu agresorowi przy realnym wsparciu sił sojuszniczych NATO.

                Dziś w moim artykule kilka ważnych informacji o JOW-ach, gdyż referendum między innymi w tej sprawie już niebawem. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (w skrócie JOW) to w moim odczuciu najprostsza droga do oligarchizaji Polski. To kolejny sposób na utrzymanie przy władzy układu okrągłostołowego, gwarantującego jego postpeerelowskim beneficjentom możliwość dalszego łupienia polskiego państwa, dalszego sprawowania władzy nad jego obywatelami. System ten nie sprawdza się ani w młodych demokracjach - taką jest Polska -  jak również w dojrzałych, patrz Wielka Brytania. JOW-y w połączeniu z ograniczeniem lub eliminacją finansowania partii politycznych z budżetu państwa, czego dotyczy kolejne pytanie referendalne, prowadzi wprost do demokracji oligarchicznej. Trochę starsi pamiętają demokrację ludową (słowo ,,demokracja” jest tu mylące, ponieważ z prawdziwą demokracją nie miała ona nic wspólnego) gdzie to jedynie słuszna partia (PZPR) wyznaczała posłów i radnych na zasadzie ,,dziel i rządź”. JOW-owska demokracja oligarchiczna działałaby na tych samych zasadach, a dzielącymi i rządzącymi byliby wielcy i mali oligarchowie, nierzadko ci sami, co przed laty lub ich potomkowie, ludzie, którzy uwłaszczyli się na polskiej gospodarce. Myślę, że do tych zmian nie dojdzie, a rozpisane przez byłego już Prezydenta referendum okaże się jego ostatnią klapą.                   

Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa