Pamiętamy 1939 – 1945

Wystawa fotografii dokumentalnej w 70 rocznicę zakończenia II Wojny Światowej w Miejsko Gminnym Ośrodku Kultury w Łochowie. Autorami wystawy są: Elżbieta Berus-Tomaszewska, historyk, ekspert w dziedzinie ikonografii II Wojny Światowej, autor wystaw dokumentalnych, filmów i książek.

Jerzy Tomaszewski -  fotograf podziemny zaangażowany w akcję zabezpieczania dzieł sztuki i przechwytywania dowodów zbrodni niemieckich, korespondent i fotoreporter Powstania Warszawskiego z ramienia Delegata Rządu i Komendanta Głównego Armii Krajowej.

 

W ostatnią środę, 20 maja br. w MiGOK w Łochowie odbył się wernisaż wystawy fotografii dokumentalnej poświęconej Polsce i Polakom pod okupacją niemiecką w latach 1939 – 1945. Do realizacji wystawy zainspirowały autorów powtarzające się ataki na Polaków  oraz przypisywanie nam roli sprawców w najcięższych zbrodniach popełnianych w latach wojny i okupacji, w tym także ostatnia wypowiedź szefa FBI Jamesa Comey'a, że Polacy współpracowali z Niemcami przy zagładzie ludności żydowskiej.

Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Jesteśmy jednym z niewielu państw w Europie, które może być dumne ze swojej historii i to właśnie historii wojennej i okupacyjnej. Żołnierze polscy brali udział w niemal wszystkich największych bitwach II Wojny Światowej, a Polskie Siły Zbrojne stanowiły piątą, co do liczebności armię wśród narodów sprzymierzonych. Nasi inżynierowie, matematycy i kryptolodzy w znaczny sposób przyczynili się wieloma wynalazkami i osiągnięciami technicznymi  do ostatecznego zwycięstwa koalicji antyhitlerowskiej. Nie tylko nie współpracowaliśmy z Niemcami, ale jako jedyni w okupowanej Europie mieliśmy państwo podziemne i najliczniejszą armię podziemną. W ramach Polskiego Państwa Podziemnego funkcjonowała również jedyna w Europie podziemna organizacja Żegota niosąca pomoc ludności żydowskiej, a opierająca swoją działalność na stałej dotacji od Rządu RP w Londynie.

Ilu Polaków pomagało Żydom ? Ilu straciło przy tym życie?

W żadnym z okupowanych krajów zachodnich ani w żadnym z krajów satelickich Trzeciej Rzeszy nie istniało oficjalne zagrożenie śmiercią za pomoc Żydom. Za tę pomoc nie musieli płacić życiem ani Francuzi, ani Duńczycy, ani Holendrzy. Płacili natomiast Polscy. „Kara śmierci za opuszczenie getta, kara śmierci za pomoc Żydom …Kara śmierci grozi każdemu, który udzieli schronienia Żydom …”– głosiły niemieckie obwieszczenia rozlepiane na murach miast, ogłaszane na zebraniach we wsiach i choć wykonywane z pełną bezwzględnością nie stanowiły jedynego zagrożenia dla ratowanych i ratujących.

Ukrywający się Żydzi i niosący im ocalenie Polacy narażeni byli na denucjację ze strony donosicieli narodowości niemieckiej, polskiej, ukraińskiej, litewskiej i żydowskiej. Jednostki zdeprawowane wykorzystywały wyjątkowo trudną sytuację ludzi ściganych przez władze okupacyjne i szantażem wymuszały od nich okup. Ich uczynki wyrządziły wiele szkody sprawie pomocy dla ludzi prześladowanych przez Niemców. Jednak większość społeczeństwa polskiego zdecydowanie potępiała denuncjatorów i szantażystów - tzw. „szmalcowników”. Polskie Państwo Podziemne zwalczało tych zdrajców na równi z Niemcami. Nigdy nie poznamy dokładnej liczby Polaków, którzy ponieśli śmierć niosąc pomoc Żydom. Większość wypadków nigdy nie została odnotowana, a upływający czas zaciera po nich ślady.Pytanie nasuwa się samo: Jak to możliwe, że 70 lat po zakończeniu II Wojny Światowej jesteśmy świadkami bezwzględnych ataków na Polskę? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Przez 70 lat nie przykładano wystarczających starań do polityki historycznej Polski. Nawet po 1989 r. nie zadbano o stworzenie mechanizmów umożliwiających prowadzenie rzetelnych badań historycznych i publikowanie ich rezultatów przez niezależnych historyków i publicystów. Na efekt wieloletnich zaniedbań nie trzeba długo czekać. Jesteśmy i będziemy nadal szokowani tzw. opracowaniami historycznymi, haniebnymi inicjatywami muzealnymi, a nawet fałszywymi wypowiedziami tzw. autorytetów.

Na drugi plan schodzić zaczyna wina niemieckiego okupanta, który coraz częściej określany jest mianem Wypędzonych, a więc pokrzywdzonych przez wojnę, a o Polakach zaczyna się mówić jak o narodzie Sprawców. Nie możemy zapobiec wszystkim inicjatywom uderzającym w prawdziwą historię Polski, ale możemy - a nawet jest to naszym obowiązkiem - upowszechniać wiedzę historyczną, przygotować jak najszersze kręgi społeczeństwa do „przyjęcia” faktów tworzonych na zamówienie określonych środowisk, którym przede wszystkim zależy na wywołaniu uczucia wstydu i zażenowania do własnej przeszłości i tradycji.

Leitmotivem projektu Pamiętamy 1939 – 1945 jestzdjęcie wykonane przez żołnierza niemieckiego  w 1942 r. w miejscowości Iwanogrod na Ukrainie - przedstawiające egzekucję Żydów, matki z dzieckiem na ręku. Fotografię przechwycili na Poczcie Głównej w Warszawie, pracownicy urzędu - żołnierze Armii Krajowej i przekazali  do kierownictwa organizacji. Od 1941 r. do 1944 r. pracownicy  Poczty Polskiej współpracujący z podziemiem zdobyli dziesiątki zdjęć niemieckich i wykonali setki wypisów z listów żołnierzy niemieckich walczących  na froncie wschodnim. Dzięki ich ofiarności Rząd RP w Londynie informował państwa sprzymierzone o sytuacji na okupowanych przez Niemców terenach, a wywiad wojskowy przekazywał aliantom meldunki ważne z militarnego punktu widzenia.

Zdjęcie stało się po wojnie przedmiotem niemiecko - polskiego procesu prasowego. Próba podważenia jego autentyczności przez stronę niemiecką została udaremniona przez żołnierza niemieckiego, uczestnika wydarzeń na Ukrainie. Oryginał fotografii został dostarczony w czasie okupacji do konspiracyjnego laboratorium Delegatury Rządu. Jerzy Tomaszewski (współautor projektu Pamiętamy) poddał go procesowi mikrofilmowania - podobnie jak setki innych zdjęć – i przechował do dnia dzisiejszego. 

Na wystawie Pamiętamy zaprezentowanych zostało kilkadziesiąt fotografii przechwyconych przez członków polskiego podziemia w czasie wojny Niemcom. Fotografiom towarzyszą obwieszczenia okupanta oraz relacje świadków wydarzeń.

Projekt „Pamiętamy 1939 – 1945 „to nie tylko wystawa prezentująca zdjęcia i dokumenty z lat wojny i okupacji, to także inicjatywa zmierzająca do zainspirowania lokalnych środowisk do zainteresowania się historią najbliższą, w kontekście wydarzeń, które miały niebagatelny wpływ na losy całego naszego kraju.

Rozpoczęliśmy tworzenie Muzeum Miejskiego w Łochowie. Zakres tematyczny i cezura czasowa naszej inicjatywy jest bardzo szeroka, nie dotyczy jedynie okresu wojny i okupacji 1939 – 1945, choć jest on dla nas z oczywistych powodów niezwykle ważny. Interesuje nas każdy element tworzący historię naszego regionu lub dotyczący losów osób zamieszkujących nasze tereny. Niekiedy detal wydający się bez większego znaczenia                    w szerokim kontekście nabiera niebagatelnej wartości.

Zbieramy pamiątki (zdjęcia, dokumenty), relacje świadków, zabytki rzemiosła etc. Zapraszamy do współpracy wolontariuszy, przede wszystkim zależy nam na zaangażowaniu w sprawę młodego pokolenia oraz lokalnych mediów. Zasadnicze znaczenie ma dla nas aprobata i wsparcie władz samorządowych naszej Gminy.

Artur Lis, Dyrektor MIGOK w Łochowie, Elżbieta Berus-Tomaszewska i Jerzy Tomaszewska

                DK

 
Michal Krupa