Jaka POlska

                Zaproponowany przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego podział na Polskę racjonalną i Polskę radykalną okazał się nietrafiony. Nic dziwnego, bo to fałszywa alternatywa: można być jednocześnie racjonalnym i radykalnym. Podział taki jest jedynie sztuczką propagandową wyrażoną w języku medialnej nowomowy. Ale dobrze, spróbujmy to przełożyć na konkrety. Ten, który mówi o zgodzie, cynicznie przekonuje wyborców, że próba walki o swoje przekonania w przestrzeni publicznej, obrona tego, co dla każdego z nas święte, zauważanie trucizn we wciskanych nam rzekomych lekarstwach

(przykład tzw. konwencji przemocowej, której celem jest zmiana społeczno-kulturowa) to jakieś nieakceptowane szaleństwo. Jedynym wyborem ma być zgoda na kierunek obecnej polityki.

Zapytajmy „jeszcze Prezydenta”, racjonalnym czy radykalnym jest minimalizowanie przekazu patriotycznego w edukacji, wykreślanie z kanonu istotnych dla polskiej kultury lektur, ograniczanie nauczania ojczystej historii, wyrzucanie z elementarza wszelkich odniesień do chrześcijaństwa? Rząd i partia wspierana przez prezydenta czynią to od lat, bardzo świadomie prowadząc ofensywę przeciw polskiemu dziedzictwu.

Dalej, czy zapowiedziana prywatyzacja Lasów Państwowych i brak ochrony prawnej polskiej ziemi to działania racjonalne czy radykalne? Zastanawiam się jak można aż tak bardzo odwracać znaczenie podstawowych słów. Cóż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Radykalizm może być dobry, ale tylko wtedy, kiedy jest nasz, a zły kiedy jest ich, bo wtedy jest antysystemowy. W zakresie takiej logiki, każde radykalne posunięcie władzy należy wspierać, a zwalczać jakiekolwiek radykalne propozycje opozycji. Nieważne, co oznacza radykalizm, a co racjonalizm, ważne, że można tych pojęć w imię „bezpieczeństwa i zgody”, używać do szczucia jednych obywateli na drugich.

Ten pokrętny podział przypomina mi też czasy dzielenia opozycji na konstruktywną i niekonstruktywną. Pierwszy reprezentant konstruktywnej opozycji radykalnie odmówił udziału w debacie, gdyż jego sztab wyborczy uznał, zresztą racjonalnie, że straty ich kandydata byłyby zbyt duże. Tylko gdzie tu dobro Polski? Nie dziwi mnie to, bo przecież widać gołym okiem do jakiego stanu doprowadziła Polskę ta konstruktywna, rzekomo racjonalna, a tak naprawdę irracjonalna polityka.

Radykalizm w polityce z zasady dąży do wprowadzenia zasadniczych zmian w życiu społecznym i politycznym. Już najwyższy czas, by ci niekonstruktywni, którzy przestrzegali przed tym całym złem raniącym Rzeczpospolitą, wzięli sprawy w swoje ręce i rozpoczęli Jej naprawę. Żeby im to umożliwić musimy dokonać wyboru racjonalnie radykalnego. Piszę ten tekst przed niedzielą wyborczą i przed nią też trafi on do druku, natomiast czytać go będziecie Państwo już po pierwszej turze.   

                Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa