Inwigilacja

       ,,Powstań  Polsko, skrusz kajdany…” (Warszawianka 1831). Może mi ktoś zarzucić, że to zbyt patetycznie i nieadekwatnie do sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się nasza umiłowana Ojczyzna - Polska. Dziś, na szczęście, nie są to jeszcze kajdany metalowe, krępujące nasze ręce lub nogi, ale okowy może bardziej groźne, gdyż krępujące nasze umysły. Bo czymże są tuby propagandowe TVN-u, Polsatu, Gazety Wyborczej, niestety też Telewizji Polskiej i 90% innych mediów, jak nie kajdanami?

Gdzie by człowiek nie wszedł - a z racji wykonywanej profesji bywam w wielu domach - nieważne o jakiej porze dnia, to co widzi, jeżeli jest włączony telewizor …TVN! Podobnie w wielu miejscach publicznych: dworzec, przychodnia, hotel, kawiarnia - to samo – TVN. W tramwaju, metrze, autobusie – multimedialna ,,Gazeta Wyborcza”.  Ponad 50% papierowego wydania tejże to reklamy, często całostronicowe, zlecane przez spółki skarbu państwa, czyli za nasze pieniądze. To dzięki nim ta gazeta jeszcze istnieje.

      Są jednak zwiastuny tego, że pomału te kajdany kruszeją. Spadają na łeb na szyję: oglądalność TVN-u i nakłady ,,Gazety Wyborczej”. Idzie ku dobremu!   Innym narzędziem zniewolenia są kredyty i to nie tylko te kilkusettysięczne frankowe lub złotowe, ale również te mniejsze kilkudziesięcio, a nawet kilkutysięczne. To takie swoiste obroże trzymające na uwięzi. Jak to działa? Proszę rodziców trójki dzieci, mających kredyt hipoteczny o podpisanie listy pod protestem przeciwko np. obowiązkowemu posyłaniu 6-latków do szkoły. I co słyszę? Nie podpiszemy, bo możemy stracić pracę i kto spłaci kredyt, kto wyżywi dzieci, a jeszcze dyrekcja szkoły się dowie i dzieci będą miały problemy. Tak na marginesie, 300 tys. podpisów zebranych w tej sprawie, koalicja wszechwiedzących i jedynie słusznie oświeconych posłów PO-PSL, wyrzuciła do sejmowego kosza . Gdzie my żyjemy? No cóż, ale nie ma się co dziwić, skoro Polska jest prymusem Europy w kategorii inwigilacja obywateli. Tylko w 2014 roku 10 rodzajów służb sięgało 2 mln razy po bilingi rozmów telefonicznych Polaków. Dlaczego obroża a nie dyby? Bo masz mieć, kochany rodaku, ręce wolne do pracy i cieszyć się, że w ogóle robotę masz. I  nie pytać, tylko harować od świtu do zmierzchu za najniższą krajową lub jako specjalista za ¼ tego, co zarabiają Twoi koledzy i koleżanki na Zachodzie. Masz harować do 67. roku życia i basta, nieważne czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Kilka dni temu  koalicja PO-PSL przyjęła tzw. konwencję antyprzemocową (o niej szerzej za miesiąc). Teraz czeka ona na akceptujący podpis Pierwszego Obywatela.  Panie Prezydencie, czy konieczność pracy do 67. roku życia, zwłaszcza dla kobiet, to nie przemoc?! 

      Marek Górniaczyk                       

 
Michal Krupa