Partia Głosów Nieważnych

                Wyjątkowo długo przyszło nam czekać w tym roku na ostateczne wyniki wyborów samorządowych. Miliony Polaków zadało sobie pytanie – czy państwo polskie zdało egzamin z demokracji skoro nie potrafi się wywiązać z tak podstawowego obowiązku jakim jest organizacja wyborów? Bez względu na sympatie polityczne wielu z nas twierdziło, że skala błędów, niedopatrzeń i celowych fałszerstw w tych wyborach odegrały wielką rolę.

                W skali kraju bardzo wysoki wynik w wyborach do sejmików zanotowała tzw. „Partia Głosów Nieważnych”, bo prawie 18%. Czy aby tylko w wyborach do sejmików? Wystarczy tylko rzut oka na protokoły z terenu gminy Łochów w wyborach do Rady Powiatu Węgrowskiego. Tu „Partia Głosów Nieważnych” osiągnęła wynik niewiele gorszy, bo 16%.  Z wynikiem 1075 głosów zajęłaby trzecie miejsce po: KW Prawo i Sprawiedliwość /2331 głosów/, KWW Wspólny Powiat /2149/, a zaraz za nią na czwartej pozycji byłyby KWW.

Współpraca i Rozwój /684/ i Razem dla Gminy Miasta i Powiatu /444/. Tak świetny wynik PGN osiągnęła bez kampanii wyborczej. Przecież na terenie naszego miasta nie wywiesiła ani jednego plakatu, a do naszych domów nie trafiła żadna ulotka z jej programem wyborczym. Czemu więc tak dużo mieszkańców naszej gminy oddało na nią swój głos ? Absolutnie nie twierdzę, że w komisjach wyborczych na terenie gminy Łochów ktokolwiek „majstrował” przy kartach. Zasiadali w nich przedstawiciele wszystkich komitetów wyborczych, a do tego niektóre miejsca zasilili swoją obecnością mężowie zaufania. Warto też dodać, że przy wyborach na stanowisko Burmistrza i do Rady Miejskiej ilość głosów nieważnych była śladowa. Kto wobec tego odpowiada za taki stan rzeczy? Jak to zwykle bywa odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest prosta. W mediach słyszymy, że przyczyn należy szukać przede wszystkim po stronie Państwowej Komisji Wyborczej i słynnej już karty do głosowania w formie książeczki. Wyborcy podobno stawiali krzyżyki na każdej stronie, traktując je jako oddzielne karty. Panowie z PKW twierdzą, że winę za to ponosi wyborca, bo nie zastosował się do instrukcji głosowania. Inni mówią, że to instrukcja była mało precyzyjna i wprowadziła wyborców w błąd.

                Dziś trudno to jednoznacznie rozstrzygnąć. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt sprzed 4 lat, kiedy to po raz pierwszy na antenie Radia Maryja europoseł Janusz Wojciechowski użył sformułowania – Partia Głosów Nieważnych. Jego wystąpienie dotyczyło wówczas analizy wyników wyborów do sejmiku województwa mazowieckiego /poza Warszawą/, gdzie PGN osiągnęła 17%. Trzeba tu zaznaczyć, że karta do głosowania miała wówczas w całej Polsce formę wielkiej płachty, a jedynie na Mazowszu była w formie książeczki. Co dziwne  po nowelizacji Kodeksu Wyborczego z 2011 roku zniknęły z niego zapisy rozróżniające głosy nieważne na: puste karty, czyli de facto ważne tylko mówiące o tym, że wyborca wstrzymał się od głosu i te z kilkoma krzyżykami. Warto by w związku z tym otworzyć kiedyś worki z tymi głosami i poddać  je analizie, bo sukces PGN jest jednocześnie porażką naszej demokracji.

 

            Robert Gołaszewski

 
Michal Krupa