Dlaczego Paderewski

                11 listopada br. dokonano uroczystego odsłonięcia pomnika Ignacego Jana Paderewskiego usytuowanego na terenie Dębinki.

            Ignacy Jan Paderewski był jednym z trzech Polaków, którzy przyczynili się do odrodzenia  polskiej państwowości w 1918 roku. To on, dzięki swojemu talentowi, mógł wpływać na światowych polityków. Wykorzystał swoją pozycję dla dobra ojczyzny.

                Urodził się 18 listopada 1860 roku (wg. kalendarza juliańskiego obowiązującego w Rosji – 6 listopada) na terenie dzisiejszej Ukrainy, we wsi Kuryłówka. Miejscowość  Kuryłówka leży w rejonie chmielnickim w obwodzie winnickim.  Teren ten nazywany był w czasach I Rzeczypospolitej Podolem. Matka zmarła kilka miesięcy po porodzie. Jako czterolatek został potraktowany nahajką przez kozaków, którzy przyszli aresztować ojca za pomoc powstańcom. Przez rok razem z siostrą był wychowywany przez ciotkę.

Tam nauczył się czytać i pisać po polsku i rosyjsku. Jednocześnie pobierał naukę gry na fortepianie. Był zatem bardzo utalentowanym dzieckiem. Pierwsze nauki pobierane w domu przyniosły mu znajomość francuskiego i utwierdzenie uczuć patriotycznych. Jako dwunastolatek dawał pierwsze koncerty. Wtedy też zaczął studia muzyczne w Warszawskim Instytucie Muzycznym. Zmuszony tam został do gry na puzonie w orkiestrze szkolnej. W 1874 roku został wydalony, ze szkoły i podjął nieudaną próbę tournée z kolegami. Ponownie przyjęty do instytutu, rozstał się z nim, z opinią jednego z profesorów, że nigdy nie będzie pianistą. Paderewski był jednak ambitny i uparty. Dało to efekty, bowiem w 1878 roku zakończył studia z najlepszymi wynikami wśród absolwentów i został nauczycielem gry na fortepianie w instytucie. Tutaj spotkał swoją pierwszą miłość. Antonina Korsak została jego żoną i urodziła mu syna Alfreda. Zmarła jednak po urodzeniu dziecka. Na domiar złego okazało się, że syn cierpi na chorobę Heinego-Medina. Stan jego ducha oddają komponowane wówczas utwory. W międzyczasie doskonalił swoje umiejętności gry na fortepianie w Berlinie. Poznał Tytusa Chałubińskiego, „odkrywcę” Zakopanego i Helenę Modrzejewską, aktorkę o światowej sławie,   która zauważyła w nim zadatki na wielkiego pianistę i wydatnie przyczyniła się do jego kariery. Sam Paderewski był świadom swojej niedoskonałości i z godną podziwu determinacją doskonalił swój warsztat pianistyczny i kompozytorski u znanych nauczycieli w Berlinie, Wiedniu i Strasburgu.  Nie miał na to dużo czasu, ponieważ borykał się z trudnościami finansowymi. Dla zdobycia funduszy na dalszą naukę nauczał gry na fortepianie i koncertował. Talent i mistrzowskie opanowanie gry na fortepianie a przede wszystkim wytrwałość, sprawiły, że sale koncertowe Wiednia, Strasburga i Paryża wypełniała liczna publiczność. W tym ostatnim mieście osiadł na stałe. Sprowadził swojego chorego syna, nad którym opiekę sprawowała Helena Górska, żona jego przyjaciela. Trzydziestoletni pianista był u progu wielkiej kariery światowej.

                Po koncertach w licznych miastach europejskich oraz polskich – Lwów, Tarnów, Kraków, odwiedził Wielką Brytanię poznając osobiście królową Wiktorię, a następnie wyruszył za ocean. Przybył tam w listopadzie 1891 roku na zaproszenie Williama Steinwaya, właściciela firmy produkującej fortepiany. Koncertował w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Nienajlepsze warunki pobytu, jakie mu zgotowano i nie zawsze przyjazne recenzje krytyków ale gotowość do ponoszenia ryzyka i upór w dążeniu do sukcesu, pozwoliły mu przezwyciężyć słabości fizyczne – ból ramion i rąk po często kilkunastogodzinnym graniu. Do wybuchu I wojny światowej dał koncerty w Australii, Nowej Zelandii, Ameryce Południowej i Środkowej oraz Europie. Dzięki zdobytym honorariom mógł wspierać ojca i nabyć kilka posiadłości w Polsce, Stanach Zjednoczonych ale przynosiły one, często z powodu nieudolnego zarządzania przez nieuczciwych ludzi straty. W 1898 roku zakupił w Szwajcarii posiadłość Riond-Bosson koło miasteczka Morges, która stała się jego miejscem stałego pobytu. Tam też zamieszkał z drugą żoną Heleną, którą poślubił w 1899 po unieważnieniu jej pierwszego małżeństwa. Paderewski doznał tu uczucia ciepła domowego, którego brakowało mu od dzieciństwa, szczególnie po śmierci chorego syna.  Nie przeszkadzała mu nadopiekuńczość żony, którą dostrzegali jego krytycy i ją wyśmiewali. Pani Helena prowadziła całe gospodarstwo i założyła hodowlę kur, która przyniosła jej liczne nagrody i wyróżnienia. Tu Ignacy Jan przyjmował licznych gości, z którymi prowadził dyskusje, nie tylko o muzyce. Konwersację ułatwiała mu znajomość pięciu języków oraz swoboda wypowiedzi i świetny dowcip. Będąc u szczytu kariery nie zapomniał o swojej ojczyźnie. Pilnował aby we wszelkich wydawnictwach, w których pisano o nim zaznaczano, że jest Polakiem. Natomiast w repertuarze koncertów umieszczał utwory Chopina. Rodaków wspierał też materialnie. Wspomógł finansowo budowę pomnika Tadeusz Kościuszki w Chicago, budowę sanatorium gruźliczego w Zakopanem, oraz konkursy dla młodych twórców, których laureatami byli: Lucjan Rydel, Emil Młynarski, Grzegorz Fitelberg. Wspomagał też różnymi kwotami początkujących polskich twórców. Ufundował też Pomnik Grunwaldzki w Krakowie, którego wykonanie zlecił, żyjącemu w nędzy polskiemu rzeźbiarzowi Antoniemu Wiwulskiemu i udostępnił mu pomieszczenie na pracownię w swojej szwajcarskiej posiadłości. Wspierał też inicjatywy polityczne ale brak rozeznania w prawdziwych intencjach prowadził często do konfliktu z innymi nacjami.

                Po wybuchu I wojny światowej wchodzi w skład utworzonego w Szwajcarii Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Kierując się wyłącznie umiłowaniem ojczyzny zabiegał o przypomnienie światu o Polsce. Nie szczędził też funduszy na inicjatywy, które miały ulżyć doli rodakom dotkniętych wojną. Robił to dążąc do apolityczności w swoich działaniach, co nie zawsze spotykało się z aprobatą różnych orientacji wśród polskich środowisk politycznych. W kwietniu 1915 roku udał się na tournée do Stanów Zjednoczonych, gdzie jak sam mówił, przybył „z zamiarem obudzenia tam zainteresowania i sympatii dla mego kraju”. Już wówczas był w przekonaniu, że Stany mogą wywrzeć decydujący wpływ na losy sprawy polskiej. Chciał pozyskać polityków amerykańskich dla idei odbudowy państwa polskiego. W ciągu dwóch lat jeździł po tym kraju i każdy koncert rozpoczynał przemówieniem agitującym na rzecz Polski. We wszystkich tych poczynania wspierała go żona Helena. Udało mu się dotrzeć do prezydenta Stanów, którego Paderewski natchnął aby ten mówił o Polsce niepodległej i zjednoczonej. Jego działaniom towarzyszyła idea poparcia mocarstw zachodnich dla programu odbudowy zjednoczonej Polski z dostępem do morza.

                W 1918 roku wraca do Europy i już 26 grudnia 1918 roku dociera do Poznania a w Nowy Rok pojawia się w Warszawie. Wszędzie towarzyszyło mu entuzjastyczne powitanie tysięcy ludzi. Sam mistrz był szczęśliwy, że spełniło się jego marzenie - mógł przybyć do stolicy swojego wolnego państwa. Już 17 stycznia 1919 roku staje na czele rządu, który zostaje uznany przez wszystkie ośrodki polityczne w kraju oraz inne państwa. Paderewski przyjął na siebie ogromną odpowiedzialność, stając się też ministrem spraw zagranicznych i głównym delegatem na konferencje pokojową. Kierował się jedną ideą, służby narodowi.  Jego rząd działał w trudnej sytuacji państwa, które nie miało jeszcze wytyczonych granic i borykało się z trudną sytuacją codzienną, braku chociażby żywności. Paderewski rządząc krajem w trudnym okresie doprowadził do uznania go na arenie międzynarodowej. Traktat pokojowy w Paryżu uznał prawo Polski do istnienia.

                Chcąc dopomóc ojczyźnie angażował swój autorytet i finanse. Odszedł z kierowania krajem w grudniu 1919 roku. Rozgoryczony, że zwycięża interes partyjny i osobisty a nie dobro ojczyzny. Opuszcza kraj i wraca  w lutym 1920 roku do Szwajcarii. Jednak cały czas pamięta o kraju. Wykłada własne fundusze na utworzenie dziennika „Rzeczpospolita”. Sytuacja międzynarodowa wymagała jednak jego działania. Na prośbę premiera Władysława Grabskiego reprezentuje Polskę na konferencjach w Londynie i Paryżu. Jednak niepowodzenia, które tam spotkały Rzeczpospolitą, spadły na Paderewskiego, mimo że wcześniej  nic w tych sprawach nie zrobiono. Przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych Ameryki, w maju 1921 roku rezygnuje z funkcji, rozgoryczony trwającymi rozgrywkami politycznymi między partiami i politykami polskimi. Jednak nie byłby sobą, gdyby o ojczyźnie nie pamiętał. Próby wysunięcia go na prezydenta przez prawicę nie doszły do skutku i mistrz wrócił do fortepianu, do dziedziny, w której odnosił największe sukcesy i uznanie. Rozpoczął tournée po Ameryce. Jednak cały czas był gotów na służbę wobec ojczyzny, ale to co się w niej działo obserwował z większym dystansem. Do kraju przyjeżdża w 1924 roku aby odebrać w Poznaniu tytuł doktora honoris causa tamtejszego uniwersytetu.

                Wspomnianym tournée po Stanach, powrócił do kariery pianisty i w ciągu dwóch lat odbył na całym świecie dziewięćdziesiąt koncertów, na które wysprzedano wszystkie bilety i kończyły się aplauzem publiczności. Część z nich wykonywał na cele dobroczynne. Wspomagał też fachowo i finansowo kilku polskich pianistów, którym urządzał „szkoły letnie” w swojej szwajcarskiej posiadłości. Odczuwał jednak coraz bardziej dolegliwości fizyczne związane z wiekiem. Był też pomijany przez władze polskie, jak chociażby przy odsłonięciu pomnika Mickiewicza w Paryżu w 1929 roku. Sam jednak nie miał chęci powrotu do polityki, mimo licznych ofert. W 1931 roku, po skróconej trasie koncertowej w Stanach, ze względu na kondycję fizyczną, dowiaduje się o nieuleczalnej chorobie żony. Helena Paderewska umiera w styczniu 1934 roku. Sam mistrz, stroniący od kraju i polityki ale informowany na bieżąco o sytuacji w kraju, nawiązuje kontakt z odsuniętym od władzy generałem Władysławem Sikorskim. Był w kraju traktowany jako autorytet moralny. Ufundował w Poznaniu pomnik prezydenta Wilsona. Po śmierci Piłsudskiego miał nadzieję, że obóz rządzący nawiąże kontakty z opozycją ale tak się nie stało. Paderewski zwołuje w lutym 1936 roku spotkanie w szwajcarskim miasteczku Morges przedstawicieli opozycji ale nie przynosi ono rezultatów. Mimo to działania opozycji zostają określone jako Front Morges, mimo że nie nastąpiło oficjalnie podpisane porozumienie ze względu na różnice poglądów. W tym też roku Paderewski godzi się na występ w filmie. Jego koncert zostaje nagrany na potrzeby filmu „Sonata księżycowa”. Robi to z ciekawości ale i potrzeby podreperowania finansów. Jednak film nie przynosi dużych dochodów. Wobec tego mistrz daje koncerty w Szwajcarii – dwa na cele dobroczynne i niestety musi odpocząć. Następnie udał się na dwumiesięczne tournée po Ameryce. Tutaj 21 maja 1939 roku daje swój ostatni koncert w Rochester.  

                Żyje jednak dalej sprawami ojczyzny. Jest zaniepokojony sytuacją międzynarodową. Jest jak zwykle gotów o nią walczyć i popierać rząd ale ten go ignoruje. Paderewski ostro reaguje, listem protestacyjnym, po aresztowaniu Wojciecha Korfantego. Jednak w obliczu wojny zapomina o dawnych urazach i po napaści Niemiec a później Związku Sowieckiego apeluje do świata o pomoc. Przedstawiciele opozycji chcą aby Paderewski został prezydentem RP na obczyźnie. Jednak w końcu zostaje Przewodniczącym Rady Narodowej RP od chwili jej utworzenia w grudniu 1939 roku. Ze względu na stan zdrowia nie brał udziału w jej posiedzeniach ale żywo interesował się wydarzeniami i brał w nich udział. Wygłaszał przemówienia i apelował do narodów Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji oraz do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o pomoc dla rodaków. To samo robi po klęsce Francji. Interweniuje u marszałka Petaina i wspomaga polskich żołnierzy internowanych w Szwajcarii. W sierpniu 1940 roku opuszcza Europę i przez Hiszpanię i Portugalię udaje się do Stanów Zjednoczonych. Jechał tam z nadzieją pomocy na walkę o odzyskanie niepodległości jego ukochanej ojczyzny. Zapalenie płuc  oraz wiek nie pozwoliły mu na dużą aktywność. Ostatnie publiczne przemówienie wygłosił do weteranów armii polskiej we Francji. Ponowne zapalenie płuc spowodowało zgon mistrza.  Zmarł 29 czerwca 1941 roku i został pochowany w Waszyngtonie na cmentarzu dla zasłużonych. 

                Ignacy Jan Paderewski był „pożytecznym synem Ojczyzny”, jak sam o sobie mówił a jego jedyną siłą była siła moralna – „niezależność sumienia, niezwarzona żadnymi względami partyjnymi, nieskrępowana żadnymi ślubami, a będąc wolnym, mogłem być istotnie sługą narodu”.

          W swojej filantropii jest też i wątek łochowski - otóż wsparł on finansowo zakup majątku „Julin” na rzecz swojej żony, by mogła prowadzić w nim swoją drobiarską pasję i edukację ubogich dziewcząt.

 

                Tadeusz Łuniewski

 
Michal Krupa