Czas na zmiany

                Dawno temu namawiałam męża na zmianę pracy, opierał się jak mógł. Widzieliśmy w tej zmianie jedyną szansę na poprawę naszej sytuacji mieszkaniowej, jednak mój mąż nie chciał ryzykować, miał obawy. Bardzo często tkwimy w sytuacji niekomfortowej, chociaż według psychologów nazywa się to właśnie strefą komfortu. Wolimy trwać w czymś, co znamy, niż ruszyć w nieznane. Zmiany nas przerażają. Minęło dwa lata nim zrobiliśmy pierwszy krok w lepszą przyszłość.                                                                                                                                         

                Czy potrafimy zmieniać nasze życie, nie pod wpływem sytuacji, ale dlatego, że mamy świadomość, że coś jest nie tak, że chcemy czegoś innego?

I dlatego, że mamy odwagę po to sięgnąć. Nie zgadzamy się na rutynę, chcemy żyć ciekawie, lepiej, w zgodzie z sobą i dla siebie. W moim życiu było parę trudnych zakrętów. Jedne prowokowałam sama, inne pojawiały się przede mną nieoczekiwanie. Żaden nie był łatwy, jednak za większość z nich dziękuję Bogu. Każdy skłania mnie do rozwoju i refleksji, wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie boję się zmian, lubię je. Dzięki nim poznaję siebie. Na jednym z takich zakrętów odkryłam, że uwielbiam podróże. To jedyna rzecz jakiej potrafię zazdrościć innym ludziom. Świat jest tak piękny, dlaczego mam oglądać go głównie na zdjęciach? Nie trzeba mieć do tego walizki pieniędzy, ale z pewnością pewną dozę wolności.

                Cejrowski zaczyna swoją książkę „Gringo wśród dzikich plemion” słowami: Będzie to opowieść o (…) pewnym białym człowieku, który (…) kiedyś czytał książki podróżnicze i marzył o dalekich lądach. Pewnego dnia wstał  z fotela, zarzucił sobie na plecy lodówkę i poszedł na pobliski bazar. Wkrótce potem wrócił (…) i zaczął pakować plecak. Głęboko w kieszeni miał mały zwitek pieniędzy i świeżą rezerwację na samolot. Więc może ta rzekoma walizka pieniędzy, to tylko nasze obawy.                                                                                                                                     

                Dookoła słychać narzekania na brak czasu. Jakby ktoś nas zmuszał do takiego, a nie innego trybu życia. Coraz ładniejszy samochód, dom czy inne rzeczy materialne, to nasz wybór. Taką drogę wybieramy. Każdy z nas ma inne marzenia. Czasem idę ulicą i czuję się jak z innej planety, bo tak się zasiedzę w pracy, że świat wydaje mi się dziwny. Normalne wydają się tylko te cztery ściany, w których, jak większość z nas, daję się przytłoczyć obowiązkom. Staram się jednak nie stracić właściwej perspektywy. Nie zapominać o tym, co ważne. Polecam szczerze książkę  „Bóg nigdy nie mruga”. W przeciwieństwie do nas, Bóg widzi świat w pełni. My, mrugając, postrzegamy świat fragmentarycznie. Wiele jest mądrych zdań w tej książce. Polecam, zwłaszcza tym, którzy są na życiowym zakręcie. W niej przeczytałam:  Boimy się poważnych zmian, ale zazwyczaj mamy dość odwagi, żeby zrobić następny krok, właściwy krok. Jeden niewielki krok, a potem kolejny. To wystarczy, (…) żeby spełnić swoje najśmielsze marzenia.                                                                                                                     

                Słuchałam niedawno audycji radiowej, której prowadzący opowiadał o swojej pracy w zagranicznej korporacji. Zarabiał rewelacyjnie, ale nie mógł pogodzić się z tym, że jego praca polegała na oszukiwaniu ludzi. Zwolnił się i jest teraz biedakiem, tak o sobie bynajmniej mówi. Dla mnie jest również uczciwym i odważnym człowiekiem. Aby dokończyć tę historię należałoby zapytać czy nie żałuje. Tego się jednak nie dowiemy.

Maryśka

 
Michal Krupa