Nieco polityczny komentarz

                Już niebawem Wielkanoc, najważniejsze święto chrześcijan, Święto Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, które to zmartwychwstanie stanowi fundament naszej wiary.  

                My katolicy przeżywamy teraz okres liturgiczny nazywany Wielkim Postem, którego finałem będzie Wielki Tydzień, kiedy to będziemy wsłuchiwali się w teksty opisujące wydarzenia bezpośrednio poprzedzające męczeńską śmierć Zbawiciela. Jednak po tym wszystkim zaśpiewamy Alleluja, głosząc światu radosną nowinę o zmartwychwstaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Zapyta ktoś, co to wszystko ma wspólnego z polityką, a no wbrew pozorom bardzo dużo, gdyż wydarzenia te poza najważniejszą dla nas wierzących sferą duchową, były także wydarzeniami stricte historycznymi w których uczestniczyli politycy (Piłat, Herod), władza sądownicza (Sanhedryn), elektorat (lud izraelski) oraz najważniejsza postać: Jezus - Bóg - Człowiek - Król. Swoją rolę odgrywał tam też pieniądz służący zdradzie i korupcji politycznej.

Spróbuję nakreślić taką swoistą paralelę historyczną między tamtym czasem a współczesnością. Zestawmy więc cesarską władzę ustawodawczą zlokalizowaną w Rzymie z Brukselą, już prawie stolicą Europy. Jerozolimę z państwami europejskimi. Piłata, Heroda z rządzącymi tymi państwami, często umywającymi ręce od odpowiedzialności, politykami aprobującymi a nawet coraz częściej promującymi zło lub milcząco przyzwalającymi na nie. Niesprawiedliwe sądy uniewinniające ewidentnych przestępców lub umarzające sprawy niewygodne dla władzy.  Wszechobecna korupcja i wreszcie przekupiony lud izraelski krzyczący „na krzyż, ukrzyżuj, …”

w stosunku do Jezusa lub „Barabasza, Barabasza, …” domagający się uwolnienia zła, z ludźmi żyjącymi tu i teraz, oczywiście nie ze wszystkim. Zapytacie kiedy? Odpowiedź brzmi, w czasie wyborów, kiedy swój głos oddajemy na ludzi jawnie popierających zło (aborcja, eutanazja, gender, homo-związki), stając po stronie cywilizacji śmierci a nie po stronie cywilizacji miłości. Milcząc czyli nie uczestnicząc w wyborach, nie dając swego podpisu kiedy są akcje ich zbierania w proteście przeciw panoszącemu się złu. Obojętność, znieczulenie, bierność ateistycznej Europy przyzwala na budzenie się kolejnego demona zła - Rosji, tej Rosji, która nigdy nie zaprosiła na swoją nieludzką ziemię orędownika cywilizacji miłości - Jana Pawła II. Ten największy z Polaków, który aprobując nasze przystąpienie do Unii Europejskiej (działającej wtedy na innych zasadach niż teraz) posyłał nas do niej byśmy ją ewangelizowali. A co myśmy z tym posłannictwem zrobili? Dziewięć lat temu na Placu św. Piotra krzyczano „Santo subito” - natychmiast święty i tak się stanie, ale nie kto inny jak właśnie On wzywał nas do świętości tu i teraz. Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie.  

 

Marek Górniaczyk        

 
Michal Krupa