Komentarz nieco polityczny

Do czego prowadzi brak szacunku narodu do swojego państwa w czasie pokoju? Myślę, że  to, co się dzieje teraz na Ukrainie, jest odpowiedzią. Niestety, dostrzegam wiele analogii między tym, na co pozwolili Ukraińcy, a tym, na co zgodziliśmy się my Polacy w naszej ojczyźnie. Przyjęcie relatywistycznej postawy w połączeniu z obojętnością jest śmiertelnym zagrożeniem dla bytu państwowego. Przypominam, że bł. Jan Paweł II pisał, iż relatywizm jest gorszym złem od komunizmu i faszyzmu. Najogólniej, czym jest, w czym się przejawia relatywizm i dlaczego jest taki groźny? Miejscem jego (relatywizmu) lokacji są nasze głowy, nasze umysły, gdzie pod wpływem czynników zewnętrznych rodzi się świadomość, a ta kieruje czynami. Mieszanie dobra ze złem w opisie tego, co się dzieje we współczesnym świecie, nazywanie tego co złe, dobrem, przyzwalanie przez obojętność na zło albo, jeszcze gorzej, promowanie pod pozorem dobra, zła, to właśnie relatywizm.

Szeroko rozumiana inżynieria społeczna, której głównym narzędziem są media, pracuje intensywnie, by siać zamęt w naszych głowach. Gospodarka niedająca zatrudnienia bądź wyzyskująca człowieka do granic wytrzymałości robi wszystko, by pozbawić człowieka godności, gdyż nad takim łatwo panować. I tu dochodzimy do sedna. Czy My, Naród będziemy w stanie ustanowić władze rządzące mądrze, uczciwie, sprawiedliwie, czy też w wyniku manipulacji „wybierzemy” ludzi, których celem będzie panowanie nad nami. Pisząc o manipulacji, nie mam na myśli fałszerstw wyborczych, choć i takich nie wykluczam (rosyjskie serwery obsługujące wybory w Polsce), lecz całą machinę medialno-biznesową zniewalającą nasze umysły. Dobrych wyborów może dokonać tylko człowiek wolny.

    Ile jest Polski w Polsce, ile polskości w nas Polakach, skoro w przestrzeni publicznej nadal stoją pomniki sowieckich okupantów, a ludzie z tytułami profesorskimi nazywają faszystami Żołnierzy Niezłomnych (określanych przez komunistów wyklętymi). Przypomnijmy sobie, jak jeszcze niedawno niektórzy przedstawiciele polskojęzycznych „elit” nazywali uczestników Marszów Niepodległości nacjonalistami a nawet faszystami, czyli tak jak teraz o Ukraińcach mówią Janukowycz i Putin. Dlaczego pozwalamy na to, by instytucje kulturalne, takie jak teatry czy muzea, finansowane z pieniędzy budżetowych, czyli naszych i mające w swych nazwach przymiotniki narodowy bądź polski, pokazywały ohydne, obsceniczne, wulgarne w swej treści projekty, by polska flaga wsadzana była w odchody. Gdzie MY żyjemy, czy my to jeszcze MY? Pilnujmy POLSKI! 

 

                Marek Górniaczyk  

 
Michal Krupa