Powstańcze echa w Kamionnie

Mija właśnie kolejna rocznica bitwy pod Węgrowem z okresu powstania styczniowego. W bitwie tej, ale też w innych działaniach powstańczych chociażby udzielając pomocy powstańcom uczestniczyły również osoby zamieszkałe w naszej okolicy. Do nich należał również kapłan ks. Józef Wiktor, proboszcz parafii Kamionna w latach 1857-1882, pracowity duszpasterz dbający o potrzeby duchowe swych parafian. (Parafia Kamionna sięgała wtedy po Barchów, Budziska, Jerzyska, Łosiewice, Majdan, Grobowiec, Matały, opierając się na rz. Liwiec). Prowadził też działania na płaszczyźnie gospodarczej, np. poprzez scalenie parafialnych gruntów w wyniku zamiany ziemi z ówczesnym dziedzicem Kamionny, Antonim Godlewskim oraz na płaszczyźnie patriotycznej wspierając powstańców. Przy okazji niejako naraził się władzom carskim, które na dwa lata przed wybuchem powstania styczniowego zażądały od niego rzekomej nadwyżki w dochodach probostwa. Proboszcz opierając się ich niesłusznym roszczeniom jeszcze bardziej naraził się władzy, za co został skazany na karę pieniężną, a potem następne. Wysłano do niego nawet oddział wojskowy, aby ściągnąć nałożone nań kontrybucje.

 

       Po wybuchu powstania wsparcie powstańców w różnej postaci było dla niego tak czymś normalnym, że nie mogło być inaczej. Wśród powstańców wspierał swego bratanka – Ludwika Ignacego, a gdy ten został ranny w bitwie pod Węgrowem, po przedostaniu się do Kamionny, znalazł schronienie właśnie u proboszcza. Jednak obrażenia u powstańca były tak duże, że w dwa tygodnie później zmarł. (Jego grób znajduje się na cmentarzu w Kamionnie). Ksiądz Wiktor, jako niezłomny patriota, zapewne nadal udzielał pomocy oddziałom powstańczym będącym coraz bardziej w rozsypce, gdyż został skazany na zamknięcie w areszcie.

       Z powstaniem styczniowym wiąże się ściśle tzw. ukaz carski uwłaszczający chłopów. Tu również mocno „zadarł” z zaborcą carskim, o czym dowiadujemy się z dokumentów spisanych przez biskupa Rzewuskiego: „Dnia 12 maja 1864 roku przed samem nabożeństwem w par. Kamionna, pow. radzymińskiego, guberni warszawskiej, kiedy miejscowy proboszcz w konfesjonale słuchał spowiedzi św., do kościoła wszedł oficer [rosyjski] z wojskiem w stanąwszy w prezbiterium, rozpoczął stamtąd przemowę do ludu, po czym polecił wywołać proboszcza z konfesjonału, wręczył mu papiery o uwłaszczeniu i polecił takowe ogłosić”. Nakazu proboszcz nie wykonał. Nie trzeba było długo czekać. Miesiąc później został skazany na 150 rubli grzywny „za to, że nie ogłosił manifestu carskiego o uwłaszczeniu mieszkańców wiosek”. Otrzymywał kolejne kary, tak że plebania została prawie całkowicie ogołocona, a i samo uwłaszczenie przyniosło parafii utratę gruntów na ponad 40 morgów, użytkowanych przez komornika i dzierżawców. Po dwóch latach, kolejny ukaz carski o beneficjach kościelnych, doprowadził do konfiskaty prawie całego majątku parafialnego, pozostawiając jedynie plebanię, dom dla służby, trzy budynki gospodarcze i sześć mórg gruntu w pobliżu kościoła.

     Powyższe przykłady sprzed około 150 lat pokazują jak kosztowne może się okazać niezłomne trzymanie się swoich zasad, idei, nie uleganie prawomyślności politycznej władców. Lecz z wizytacji przeprowadzonej w parafii Kamionna w 1879 roku możemy o nim przeczytać: „… ma dobrą opinię wśród kapłanów i wiernych, przystępny i łagodny dla podwładnych, a uprzejmy i roztropny względem kapłanów i parafian. Wiele się przyczynił do polepszenia obyczajów ludu …”.

 

                T.K. 

 
Michal Krupa