„Niedźwiedź” w Łochowie

20. stycznia w łochowskim MiGOK-u odbyła się premiera spektaklu „Niedźwiedź” A. Czechowa przygotowanego przez Łochowską Scenę Miłośniczą (w skrócie „Łoscemił”) pod czujnym okiem Piotra Wawra - reżysera i aktora teatralnego, który od ponad roku pracował z młodzieżą nad jednoaktówką.

Piotr Wawer pracuje z łochowską młodzieżą od ponad roku. W tym czasie wyreżyserował z nimi dwie sztuki. Obie wg Antoniego Czechowa. Premiera „Niedźwiedzia” już za nami, w kolejnych tygodniach możemy spodziewać się następnej – „Oświadczyny” zaprezentowanej przez drugą grupę Piotra. Poniedziałkowy spektakl okazał się ogromnym sukcesem. Trójka aktorów została nagrodzona wielokrotnymi owacjami. Artykuł ten nie służy recenzji jednoaktówki Czechowa. Chciałabym skupić się na pracy jaką wykonali młodzi aktorzy przy boku Piotra Wawra. Powstanie dobrej premiery, która będzie dobrym przedstawieniem wymaga starannego przygotowania.

Sukces zawsze ma wielu ojców. Trudno tutaj wskazać konkretną osobę, która w największy sposób przyczyniła się do sukcesu. Jestem jednak myśli, że za przygotowanie spektaklu największy laur przypada reżyserowi. Wszyscy wiemy, że wiele zależy od jego wyobraźni i umiejętności odpowiedniego rozdania ról. Krótko mówiąc: to on dyktuje warunki. I tutaj wielkie brawa dla Piotra. Podziękowania z kwiatami od młodzieży właśnie dla reżysera mówią wszystko. Piotr jest dla nich nauczycielem, można by rzec: autorytetem. A kwiaty należały się jak najbardziej, bo wykonał kawał dobrej roboty. Wszystkie kreacje aktorskie były wyśmienite. Kompletnie zapomniałam oglądając spektakl, że na scenie występują - jeszcze - amatorzy. Trudno było uwierzyć w fakt, że pracowali zaledwie rok (z małym hakiem). Rafał Krajewski (Smirnow) był wg mnie największym zwycięzcą. Siła aktora tkwi w różnorodności. W sposób absolutnie niewiarygodny potrafi podać na tacy publiczności skrajne emocje, w których miesza się pot, krew i łzy (te ze śmiechu i te z żalu). Piotr miał świetne oko obsadzając  role do swojego spektaklu. I dokonał cudu, bo niełatwo tak młodej osobie stworzyć kreację, która ociera się
o obłęd. To wprost niewiarygodne, jak szybko Rafał poznał scenę. Nie chcę pominąć Kingi Puchty (Helena) i Adriana Powierży (Łuka), także oni sprawili, że widz miał wrażenie oglądania sztuki z grupą profesjonalnych aktorów. Kinga bardzo przekonująco odegrała rolę opłakującej śmierć męża wdowy. Scena, w której Smirnow wyznaje jej miłość potwierdziła tylko myśl, że Kinga nie powinna opuszczać sceny. Życzę jej, jak i całej trójce pójścia w tym kierunku.

Czechow jest wyzwaniem nawet dla zaznajomionych już ze sceną aktorów. Jego teksty ukazują bohaterów w skrajnych sytuacjach, w których ujawniają się często sprzeczne lub na co dzień ukrywane emocje, a humoreski pełne są absurdu, przejaskrawienia i ambiwalencji - stąd mój ogromny podziw dla Kingi, Rafała i Adriana.

                 Zachęcam do zapraszania łochowskiej grupy teatralnej do placówek kultury, szkół itp. Z pewnością chętnie podzielą się z Państwem wynikiem swojej ciężkiej pracy.

 

DK

 
Michal Krupa