Chcieć znaczy móc

Słucham piosenki Eugeniusza Bodo Umówiłem się z nią na dziewiątą i stają mi przed oczyma czasy narzeczeństwa. Wzdycham nieświadomie - O ile prostsze były to czasy, mieliśmy o wiele mniej, wydaje się, że o wiele mniej potrzebowaliśmy do szczęścia, chociaż może jednak dokładnie tyle samo… - znowu wzdycham. Doskonale pamiętam jak mąż brał od szefa akonto, aby przyjechać do mnie i zabrać mnie na dyskotekę czy kupić mi kwiaty.

A dzisiaj mimo, że nie musimy brać akonto, dokładnie zastanawiamy się nad każdym wydatkiem. Zobacz - mówię do męża - jak to kiedyś było…. . - Wiem, wiem - przerywa mi - przecież słyszałem jak wzdychasz. Zgoda, pojedziemy na ten weekend. Uśmiecham się szeroko i patrzę z miłością w oczy temu mojemu szczęściu, a myślę sobie - dobraliśmy się jak w korcu maku.

Jakoś nastały czasy na „wolę mieć” niż kupić ukochanej dwa razy w roku kwiaty bez okazji, pojechać tylko we dwoje do kina, czy na romantyczny weekend. Młodzi ludzie, przed ślubem owszem, ale po już jakoś rzadziej. Na początku przychodzą dzieci, potem troszczymy się o nie, chcemy im zapewnić jak najlepsze warunki i w końcu zapominamy o tym czego „chcemy”. Dzieci rosną, coraz rzadziej nas potrzebują, a nam zaczyna „czegoś” brakować. I nie jest jeszcze źle jeśli gdzieś po drodze nie spotkamy kogoś, kto nagle zwraca naszą uwagę i wypełnia tę lukę. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego czego nam brakuje i od kogo chcielibyśmy to „coś” dostać. Nie jest źle jeśli nie stajemy się nadopiekuńczą mamą, kurczowo trzymając się myśli, że dziecko stale nas potrzebuje, chociaż ono jest już odrębnym uczącym się samodzielności człowiekiem. Często czytam o matkach, które rozluźniającą się więź z partnerem zastępują sobie silnym związkiem z dzieckiem, robiąc mu tym krzywdę. Znajoma skarży się, chyba już od kilku lat, że źle się czuje. Pytam ją co robi, aby czuć się dobrze? Oczywiście nic. Praca, obowiązki domowe i wyręczanie dzieci w czym tylko można wypełniają jej każdy dzień. Namawiam swoich bliskich na poszukanie pasji, czegoś co byłoby tylko dla nich.

Zbliżają się święta, czas refleksji, czas dla rodziny, czas spełniających się życzeń. Sprawmy, aby był to czas również dla nas, bo chcieć znaczy móc. Pomyślmy, więc czego naprawdę chcemy. Oglądałam niedawno film Forest Gamp (zresztą po raz kolejny, bo uwielbiam ten film)  Padają tam bardzo mądre słowa - Człowiek niewiele pot­rze­buje dla siebie, reszta jest na po­kaz. A najczęściej to „niewiele”, oznacza jednak tak wiele.                                                                                                                                              

Życzę wszystkim na zbliżające się święta i na nowy 2014 rok odrobiny pozytywnego szaleństwa oraz świeżości i zrozumienia w spojrzeniu na otaczających nas ludzi.

 

        Marysia

 
Michal Krupa