Komentarz Górniaczyka

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było słowo (J, 1.1)

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.… (J, 14)

 

Te dwa wersety z Ewangelii Św. Jana Apostoła opisujące stworzenie świata i narodziny Jezusa  uświadomiły mi, jak ważnym w dziejach świata jak również w życiu każdego z nas jest  SŁOWO jak również słowo. Już za dwa tygodnie, po raz kolejny świętować będziemy wcielenie SŁOWA, czyli narodziny Jezusa Chrystusa, który od z górą 2000 lat żyje wśród nas. Czy świat ma tego świadomość? Czekając na pamiątkę tego wydarzenia, przeżywamy Adwent, czyli czas

radosnego oczekiwania na nie. Ale czy czasem niezbyt radośnie, a raczej wesołkowato i, co za tym idzie, bezrefleksyjnie? Może te światełka i muzyczka para-świąteczna trochę za wcześnie, no i ta koniecznie „złota niedziela”, bo bez niej na pewno nie zdążymy kupić prezentów? Czepiam się, co?  No ale gdzie w takim razie, w tym wszystkim jest czas i miejsce dla SŁOWA, jak wszędzie płyną potoki słów reklamujących i to i tamto. Kupuj, a będziesz szczęśliwy, tylko tego ci brakuje, pożycz pieniądze, a kup, kup, kup… I te miliony światełek, a im jaśniej świecą, tym ciemność większa, bo na czyją chwałę one świecą - choinki, bombki, renifera czy czego tam jeszcze, gdyż na pewno nie na Chwałę Bożą, bo dla Niego – Jezusa Chrystusa, w gospodzie dzisiejszego świata jest coraz mniej miejsca.

                Miało dziś być optymistycznie, z nutą dodania otuchy, a wyszło jak zawsze, bo nie da się zamknąć oczu i zatkać uszu, by tego wszystkiego nie zauważać, gdyż jest to tak nachalne i natrętne, że wdziera się wszędzie. Jednak coś z tym trzeba zrobić, lecz co? Ja na to pytanie nie umiem odpowiedzieć.

Zapraszam każdego chrześcijanina, niezależnie od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, by odnowił dzisiaj swoje osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem  albo przynajmniej podjął decyzję gotowości spotkania się z Nim, szukania Go nieustannie każdego dnia. Nie ma racji, dla której ktoś mógłby uważać, że to zaproszenie nie jest skierowane do niego, ponieważ «nikt nie jest wyłączony z radości, jaką nam przynosi Pan» . Kto zaryzykuje, by uczynić mały krok w kierunku Jezusa, tego Pan nie zawiedzie, przekona się, że On już na niego czekał z otwartymi ramionami. Wtedy jest sposobna chwila, by powiedzieć Jezusowi Chrystusowi: «Panie, pozwoliłem się oszukać, znalazłem tysiąc sposobów, by uciec przed Twoją miłością, ale jestem tu znowu, by odnowić moje przymierze z Tobą”. To fragment najnowszej Adhortacji Apostolskiej Evangelium Gaudium Ojca Świętego Franciszka, którą z życzeniami Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia polecam jako lekturę na ich czas. 

 
Michal Krupa