Maski

Pamiętam lekcję polskiego z liceum, podczas której rozmawialiśmy o nas, o tym jacy naprawdę jesteśmy. O tym, że nie jesteśmy takimi jakimi się sobie wydajemy, ale takimi jakimi postrzegają nas inni. Powiem więcej - każdy znajomy widzi nas nieco odmiennie niż pozostali. Fakt, że każdy patrzy na nas innymi oczyma, z perspektywy innych doświadczeń jest niezaprzeczalny. Ale jest też niezależny od zdolności  do określonych zachowań wobec określonych osób. Sama przyłapuję się nieraz na tym, że w obecności jednej koleżanki automatycznie wychodzi ze mnie, znany już i mi i jej schemat moich zachowań.

Mój sposób bycia zmienia się, gdy zmieniam towarzystwo. Czy  zakładam maskę? Nie wiem, bo często to wcale nie jest jakaś przydająca mi zalet maska. Psycholodzy z pewnością znaleźliby określenie na to zjawisko, ale jakoś życie mnie nauczyło, że czasami mniej oznacza lepiej. Im mniej widzimy, tym mniej najczęściej cierpimy. Może też wiele pięknych rzeczy i chwil pominiemy, ale bilans zysków i strat i tak wypada chyba lepiej, gdy patrzymy przez lekko zaciemnione okulary. To tak jak facet, który wieczorem wypił lekko za dużo i nie może się nadziwić następnego dnia, co go urzekło w tej, powiedzmy, niezbyt pięknej pani.                                                                                          

Często przywdziewamy maski. Niektórzy zakładają je po to, aby manipulować innymi. Dla innych maska jest mechanizmem obronnym, sposobem na radzenie sobie ze światem. Niestety ci drudzy najczęściej udając twardszych niż są, pozbawiają się wsparcia, którego tak bardzo potrzebują.

Przeczytałam gdzieś bardzo mądre słowa o wrażliwości. Sens ich był taki, że nie ten jest wrażliwym człowiekiem, który mówi  ja jestem taki wrażliwy, ale ten, który o tym nie mówi. I tak chyba najczęściej jest, że prawdziwa wrażliwość ukrywa się, dopóki może, pod zbroją dzielnego funkcjonowania. 

Czytam właśnie powieść pod tytułem Pani Bovary, szczerze mówiąc nie wciąga mnie ten opis kolejnych nieszczęśliwych dam, które gorzknieją, ponieważ nie mówią o tym, czego im brak, nie mówią o swoich potrzebach. Samo życie, chciałoby się rzec. Osoba nieszczęśliwa staje się pełna złości i wymagań, staje się zgorzkniała. A należałoby po prostu powiedzieć o swoich oczekiwaniach, pragnieniach, a czasem nawet o nie zawalczyć.

 

Marysia

 
Michal Krupa