On po prostu działa

W październikowym felietonie chciałabym napisać kilka słów o jednym z radnych naszej gminy, przewodniczącym Klubu Gazety Polskiej w Łochowie - Robercie Gołaszewskim.

Kilka razy w życiu miałam przyjemność z nim rozmawiać. Mówi z kulturą i słucha z uwagą. Rozmowa z nim to ogromna przyjemność, wszak miło spotkać człowieka, który myśli podobnie, który jest kreatywny i komunikatywny, który lubi ludzi i ma charakter.

Przy pierwszym spotkaniu, kiedy miałam przyjemność go poznać, pierwsze, co pomyślałam, to: „Mój Boże, tacy ludzie jeszcze istnieją?”.

Życzliwy i przyjaźnie nastawiony do życia. Konsekwentny i z zasadami. Imponuje wiedzą i pomysłami. Także pomysłami na to miasto. Na to, co można w nim zrobić. 

Spotkania Klubu Gazety Polskiej, które organizuje, cieszą się ogromnym zainteresowaniem i to ludzi w różnym wieku. Z wieloma rozmawiałam osobami, które mówiły: „Komu jak komu, ale panu Robertowi szacunek się należy. On tyle robi...”. Angażując się w różne projekty, zadania, pokazuje, że przeszkody nie są przeszkodami, jeśli naprawdę się chce. To, co robi, świadczy nie tylko o jego ogromnym zaangażowaniu, ale przede wszystkim o chęci zrobienia czegoś dla innych, dla wspólnego dobra.

Bardzo wielu ludzi, jeszcze zanim zacznie robić cokolwiek, pyta: „A za ile?”, „A co ja z tego będę miał”? Pan Robert nie ma tego w zwyczaju. Poświęca czas, a nierzadko i swoje własne pieniądze, żeby zrobić coś dla ogółu. Ma naturę społecznika. Ponadto, jest żywym dowodem na to, że, aby cieszyć się sympatią innych, wystarczy być... ludzkim. Po prostu. Niewątpliwie ma umiejętność zaszczepiania w ludziach odpowiedzialności za  własne „podwórko” zwane małą ojczyzną. A to coś więcej niż zdolności organizacyjne. To charyzma.

By inspirować innych, „porywać”, „ożywiać”, trzeba nie mieć kompleksów. Pan Robert ich nie ma. To na pewno, Ma natomiast własne zdanie. Nie kryje się z nim, nie chowa po kątach. Otwarcie mówi o tym, co mu się podoba, ale też o tym, co mu się nie podoba.

Katarzyna Szkarpetowska

 
Michal Krupa