Górniaczyk banksterów punktuje

Wracam do pytań kończących poprzedni komentarz. Jednak zanim to zrobię, dodam tylko „drobny” szczegół, mianowicie taki, że my Polacy, już indywidualnie zadłużyliśmy się również na ok. 800 miliardów zł. Są to kredyty hipoteczne, konsumpcyjne, na działalność gospodarczą oraz zaległości wobec np. zakładów energetycznych, zaległe czynsze, itp. Już teraz ok. 2 milionów Polaków ma problem z terminowym regulowaniem spłaty zobowiązań na kwotę 40 miliardów zł.

Różnica między aktualnie rządzącymi (PO-PSL), którym ich wyborcy przy urnach dali, niestety, również w imieniu każdego z nas prawo do zadłużania Polski, a indywidualnym kredytobiorcą jest taka, że gdy rządowi brakuje pieniędzy emituje on kolejne obligacje, a do nas przychodzi komornik.

Jednak nie łudźmy się, że po długi krajowe i samorządowe wierzyciele nie wyślą komorników. Zobaczmy na przykładzie Grecji, do kogo ich wysłali. Nie do premiera, prezydenta czy ministra finansów lecz do obywateli zabierając (rabując) im wszystkie depozyty bankowe powyżej 100 tys. € . Tu warto zauważyć, że Polacy ulokowali w obcych bankach, które zagnieździły się w Polsce, ok. 700 mld zł. Pytam  więc, gdzie jest ten wielki obcy kapitał, który rzekomo miały sprowadzić wraz ze swoim przybyciem zachodnie banki, skoro kredytują nas prawie w całości naszymi pieniędzmi. Reasumując, widzimy gołym okiem, że w tej sytuacji ani kredytobiorcy, ani depozytariusze nie mogą czuć się bezpiecznie. Banksterzy przy udziale rządzących krajem zaciskają na naszych szyjach pętlę kredytową.

Czy i kiedy możemy coś z tym zrobić i przegonić z Polski tych fiskalnych okupantów?  Zanim  odpowiem, zadam pytanie. Czy ktoś z Państwa słyszał, by  którykolwiek polityk rządzącej koalicji PO-PSL podał datę, rok, w którym Polska zacznie obniżać swoje zadłużenie, bo ja nie. No właśnie, a wybory do władz różnych szczebli już w niedalekiej przyszłości. Może warto przyjrzeć się programom gospodarczym, jakie będą nam prezentowane i wybrać tych, dla których odbudowa zrujnowanej gospodarki to priorytet. Wymaga to odrobiny trudu: przemyślenia, analizy i pójścia do urn wyborczych, by znów ktoś za nas nie zdecydował o przyszłości naszego kraju.

Bill Clinton, akurat  niekoniecznie mój polityczny idol, kiedyś powiedział: „gospodarka, głupcze”. Nie ekonomiczne sztuczki, nie finansowa hochsztaplerka, a realna gospodarka właśnie. Tyle w sferze odpowiedzialności za państwo.

No cóż, ale może by tak zacząć od siebie. Schłodzić swój rozbuchany konsumpcjonizm, poczekać ze zmianą samochodu lub telewizora na nowszy model, nie biorąc kredytu  lub nie kupując go na raty. Meble i dywany też pewno mogą jeszcze z rok lub dwa posłużyć. Przestańmy brać kredyty, a banksterzy sami sobie pójdą.

Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa