Dzieciom trzeba dobrą rozrywkę dać!

Dobra zabawa, wielka wyobraźnia, magia, świetna scenografia, oryginalna oprawa muzyczna, utalentowani młodzi artyści, zachęcenie do poznania świata cyrku - to cechy charakterystyczne projektu Teatru Pinokio „Pippi Pończoszanka” i Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego, który przez dwa dni był realizowany na terenie Łochowa dzięki pomocy i wsparcia Urzędu Miasta i Gminy Łochów oraz MiGOK Łochów.   

Rozpocznę ten tekst nieszablonowo, bo od definicji cyrku - dziedzina sztuki widowiskowej, ukształtowana w Anglii pod koniec XVIII wieku, nawiązująca do tradycji antycznych. Sztuka cyrkowa polega na uzyskaniu harmonii odwagi i umiejętności artysty (żonglera, tresera, linoskoczka).

Kiedy  dowiedziałam się, że ten projekt będzie miał charakter cyrkowy byłam nieco zmieszana, bo tego miejsca  (namiotu cyrkowego) od dzieciństwa unikam. Byłam tam tylko raz w życiu, zrezygnowałam z powodu obecnych tam zwierząt i bynajmniej nie chodzi o jakikolwiek strach przed nimi, ale niemoc patrzenia na tańczącego tygrysa, czy pijącą kawę małpę. Nie bawiło mnie to, uznawałam (już w wieku 6 lat!) że jest to rzeczą nienaturalną. W książkach widziałam zwierzęta w dżungli a nie w klatce. Nie przestałam jednak cenić ludzi, którzy poświęcają swoje życie na tę dziedzinę sztuki. Tak, bo to jest sztuka. Akrobacja, żonglerka, myślę, że aktorstwo też mogę do tego zaliczyć. Grupa młodych i utalentowanych ludzi z teatru Pinokio zbliżyła dzieci do tego świata, nauczyli podstaw żonglowania, chodzenia po linie a przede wszystkim, uświadomili jak ważna jest w tym koordynacja i znajomość swojego ciała. Umiejętność panowania nad nim przydaje się nie tylko w cyrku.

Wysiłek fizyczny nie był jedynym elementem jednodniowych warsztatów. Dzieci miały okazję zagrać i zaśpiewać piosenkę, która potem okazała się punktem finalnym spektaklu „Pippi…”. Mogły też poznać swoje umiejętności aktorskie i uwolnić wszelkie emocje. Pierwszy dzień był nieco tajemniczy, zastanawiałam się, czy Ci młodzi ludzie są aktorami, czy muzykami, czy tancerzami, czy akrobatami. Wydawało się, że posiadają wszystkie te umiejętności i opanowali wszelkie te profesje do perfekcji. Właściwie to nie wydawało się… Naprawdę posiadają!

Drugi dzień rozwiał wszystkie wątpliwości i odpowiedział na moje pytania. Zaczęło się od spotkania artystów z mieszkańcami na placu przy fontannie w Łochowie. Wszyscy mieli okazję zobaczyć szczudlarzy, żonglerów, śpiewaków i grajków. Zaproszono dzieci do świata muzyki polecając kontynuację dobrej zabawy na wieczornym spektaklu.

Ostatni punkt projektu, czyli spektakl „Pippi Pończoszanka” połączony z koncertem grupy Bura Kura, zrealizowano w dużym namiocie cyrkowym, gdzie widoczne były liny, rusztowanie będące domem Pippi i wiele innych elementów świetnej scenografii. Przy scenie można było dostrzec zespół o którym mowa nieco wyżej. To właśnie on zagwarantował widowni oprawę muzyczną całego spektaklu. Historii Pippi Pończoszanki zwanej także Pippi Långstrump nie trzeba streszczać, jest dobrze znana dzieciom z książek, bajek czy filmów. Teatr Pinokio przedstawił ją w kolorowym i energicznym świetle. Nie brakowało w nim magii dzieciństwa, zabawy, charakterystycznych postaci, emocji, muzyki i poczucia humoru. Tak jak pisałam wcześniej, oprawa muzyczna i scenografia robiła ogromne wrażenie. Nie tylko na dzieciach! Myślę, że i dorośli nie czuli się rozczarowani i znudzeni. Warto było wrócić do świata, w którym wszystko można obrócić w żart i zabawę, i gdzie wszystko wydaje się bajeczne i magiczne. Spektakl okazał  się zwieńczeniem pracy warsztatowej - w przedstawieniu pojawiły się niemal wszystkie elementy pokazywane dzień wcześniej.  Aktorstwo, muzyka, sztuka cyrkowa. Zatem, wszystko było dobrze przemyślane, idealnie połączone i znakomicie pokazane.

M.M.

 
Michal Krupa