Górniaczyk komentuje - Lipiec 2013

Podobno, jak na razie, nie wymyślono lepszego systemu, jak system demokratyczny i chyba należy się z tym zgodzić. Jednak kiedy demokracja jest źle pojmowana, to zamienia się w dyktaturę. Najjaskrawszym tego przykładem jest dojście do władzy na drodze demokratycznych wyborów Adolfa Hitlera, jednego z trzech największych tyranów współczesnego świata, pozostali to Stalin i Mao Tse-tung.

Peerelowski komunizm nazywany był demokracją ludową, a nie miał nic wspólnego z demokracją ani z ludem pracującym miast i wsi - jak głosili prominentni działacze PZPR. Wielu z nich ma czelność i dziś pouczać nas,  czym jest demokracja, a my na to się godzimy. Kiedy? Przy urnach wyborczych, głosując na ludzi przepoczwarzonych partii (PZPR = SLD lub ZSL = PSL). W najnowszej historii było też coś, co nazywało się Unia Demokratyczna. Była ona tak demokratyczna, jak dziś obywatelską jest Platforma Obywatelska, której wielu czołowych działaczy wywodzi się właśnie z UD. Jeszcze jedna uwaga zanim przejdę do meritum. Co cechuje dyktaturę?  Dążenie do zagłady fizycznej i duchowej jak największej liczby ludzi zakwalifikowanych przez tyranów do grupy podludzi i pozostawienie przy życiu tylko takiej ich ilości, która zapewni dyktatorom absolutną władzę i bogactwo.

I tu rodzi się pytanie. Czy to co się dzieje w Europie i, niestety, też w Polsce, przypadkiem nie jest taką pełzającą dyktaturą, a czasami wręcz tyranią lewacko – ateistyczną? Twierdzę, że jest. Pozornie jej nie widać, gdyż odwrócona została kolejność działań. Dotychczasowe tyranie rozpoczynały od mordowania ciał (likwidacji fizycznej), później przez zastraszanie zmieniano mentalność pozostałych(zabijano ducha). Teraz poprzez wielopoziomowe, systemowe działania, najpierw zabijany jest duch, by zniewolone ciało stało się bezmyślnym wykonawcą programowej eksterminacji, bez użycia karabinu. Bo czym są miliony aborcji, setki tysięcy eutanazji, miliony ludzi żyjących poniżej progu ubóstwa. Jak to nazwać, czym to jest?

Najpierw, zamiast bombardowania i ostrzału artyleryjskiego, zmasowany atak medialny (telewizja, mobilne komunikatory), następnie, zamiast obozu pracy, presja na posiadanie (kredyt-praca ponad siły-uzależnienie np. alkoholizm sobotnio-niedzielny) i po człowieku. Ale gdzie jest tyran, jak on się nazywa, gdzie żandarm. Tu znowu inaczej jak dotychczas. Jest on bezimienny, bez twarzy, bez postaci. Kim on jest albo kim oni są, bo to już nie jednostka tylko pewien ułamek populacji nazywany finansjerą, polem walki są tzw. rynki finansowe.

Wiecie Państwo, że w Polsce jest największa w Europie sieć stacjonarnych jednostek bankowych (posterunków) przypadających na 1000 mieszkańców, jak myślicie, dlaczego?

Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa