Górniaczyk komentuje - Czerwiec 2013

70 000 przepisów wytworzyli eurokraci Unii Europejskiej. Przepisy te bardzo często się wykluczają bądź, w najlepszym razie, są ze sobą sprzeczne. Szczytem osiągnięć tychże eurokratów jest określenie, jaką krzywiznę powinien mieć ogórek, aby spełniać urzędnicze wymogi lub zakwalifikowanie ślimaka do  ryb.

A któż to taki ten eurokrata, a na podwórku krajowym biurokrata. To nikt inny jak zdemoralizowany urzędnik europejski bądź państwowy. Kasta ta to uzurpatorzy, którzy uznali się za ludzi wszechmocnych i na własne potrzeby stworzyli sobie bożka i nazwali go „procedura”. Bożek ten służy przynajmniej kilku celom. Pierwszy z nich to postawienie obywatela w roli petenta w stosunku do kasty urzędniczej, drugi służy do tłumaczenia niepowodzeń władzy sloganem, że zawiodły procedury (przepisy). Pytam tylko, kto te procedury wytworzył? Żeby było śmieszniej, a właściwie smutniej, to właśnie ci „wytwórcy”, czyli sami biurokraci je łamią lub omijają.

Jednak najważniejszym celem ich działań jest gnębienie obywateli, gdyż tak tworzone prawo daje władzy możliwość zniszczenia człowieka w myśl komunistycznej zasady „dajcie mi człowieka, a przepis na niego się znajdzie”. Tak zniszczono wielu przedsiębiorców, tak zamyka się usta dziennikarzom, tak pozwala się na demoralizację, stawiając przed sądami ludzi sprzeciwiających się jej.

A zapomniałbym o jeszcze jednym, jakże ważnym celu. Mianowicie przyznaniu sobie prawa do uznaniowego dzielenia środków finansowych. Ustawiane przetargi (wywóz śmieci w Warszawie), preferowanie przy rozdziale pieniędzy tzw. swoich,  marnotrawienie publicznych pieniędzy na bzdurne wydarzenia typu bluźnierczy koncert niejakiej Madony, nie mylić z Madonną, bo Ta jest jedyna - Matka Jezusa Chrystusa. Polskojęzyczni biurokraci, opłacani z naszych podatków, w zaciszach gabinetów tworzą procedury aborcyjne, procedury zawierania homozwiązków, procedury in vitro, których uchwalenie forsują politykierzy w polskim parlamencie. 

Papież Pius XII w jednej z encyklik napisał mniej więcej tak, że jeżeli prawo stanowione jest bez zapytania (konsultacji) tych, których będzie ono dotyczyło to są oni (my) zwolnieni z jego przestrzegania.

Reasumując można powiedzieć, że człowiek w swej pysze może napisać jeszcze setki tysięcy przepisów, procedur, lecz jeśli swego postępowania, działania, swej pracy nie oprze na podstawowej procedurze, jaką jest działanie zgodne z Dekalogiem danym nam przez samego Boga, to po prostu marnie skończy. Czy chcemy tego?

Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa