Archiwum

„Ojczyźnie wszystko, prócz miłości Boga Najwyższego i Honoru”

O Żołnierzach Wyklętych słyszał niemal każdy Polak. No właśnie, niestety tylko “słyszał”. Żeby to sprawdzić, wystarczy porozmawiać na ten temat chociażby ze swoimi znajomymi. Zazwyczaj gdy pada takie hasło, to w głowach większości z nas pojawiają się słowa klucze jak Armia Krajowa czy podziemie antykomunistyczne. W powszechnej opinii etap walk kończy się wraz z rokiem 1945, a okres późniejszy jest zwyczajnie niedoceniony. Winą za to można obarczyć prawie 50-letnie tuszowanie tych wydarzeń przez władze PRL. Jednak i we współczesnych czasach niekiedy pojawiają się głosy, że dalsze zmagania zbrojne nie miały żadnego sensu, że należało działać przede wszystkim społecznie i politycznie, albo po prostu wybrać tzw. mniejsze zło jakim był system narzucony przez Stalina.

Tak czy owak, przez takie działania rola Żołnierzy Wyklętych zostaje zepchnięta na margines. Ich poświęcenie nie poszło na marne i w obecnych czasach zasługują na cześć i pamięć.

Każdy mieszkaniec naszego kraju, który uważa się za patriotę powinien wiedzieć, że Żołnierze Wyklęci nie walczyli tylko dla własnego przetrwania, ale również po to, aby uwolnić Ojczyznę z rąk okupanta. Polska powojenna była okupowana przez sowieckiego wroga. Teraz możemy z łatwością zauważyć, że ludzie do Stalina i szeroko pojętego komunizmu podchodzą „luźno”, w przeciwieństwie do nazizmu. Mówi się, że Hitler to było zło wcielone. To jest prawda. Jednak towarzyszy temu niebezpieczny proces rehabilitowania Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej, która przyszła tutaj zaprowadzić gwałtem własny, chory system. Walka po roku 1944 była walką z nowym, wcale nie gorszym od Niemców okupantem. Żołnierze Wyklęci nie poszli na kompromis z diabłem, tylko woleli walczyć aż do  wyzwolenia narodu. Patriotów nazywano bandytami lub szpiegami na rzecz tzw. “zachodnich imperialistów”. Robiono wszystko, aby Żołnierze Wyklęci kojarzyli się z mordercami. Przebierano funkcjonariuszy UB   i MO w mundury partyzantów i dokonywano grabieży na ludności cywilnej, która pomimo takich zabiegów chętnie pomagała ukrywającym się żołnierzom. Fałszowano również protokoły i zeznania. Skrupulatnie starano się, aby nigdzie nie rozmawiano o niewygodnych dla władzy tematach. Pozostawała jedynie nadzieja na zmianę ustroju i wyzwolenia się spod panowania Moskwy i jej sługusów.

I taka zmiana teoretycznie nastąpiła ponad 30 lata temu podczas obrad tzw. Okrągłego Stołu. Ta ilość czasu powinna wystarczyć, aby sprostować jak należy naszą historię. Wyjaśnienie, dlaczego tak się nie stało, pozostawiam komu innemu, a u steru władzy stali i ci z prawa i ci z lewa. Jest naszym moralnym obowiązkiem, aby tę pamięć przywrócić. Przede wszystkim w Żołnierzach Wyklętych inspiruje mnie fakt, że dochowali wierności swoim zasadom. Któż jak nie oni pokazali czym jest honor, odwaga i poświęcenie siebie dla wyższych wartości. Takie cechy charakteru są ważnym elementem każdego człowieka bez wyjątku. To właśnie ci bohaterowie pokazali nam, czym jest dotrzymywanie własnego słowa, życie w prawdzie i sprzeciwianie się złu.

Warto pamiętać przede wszystkim o bohaterach lokalnych, bohaterach którzy mogą stać się autorytetem dla naszych dzieci, bohaterach, o których ktoś z rodziny lub znajomych może powiedzieć, że znał go, że mieszkał między nimi. Warto w tym miejscu wspomnieć postać ppłk Stanisława Sędziaka, Cichociemnego, pseudonim: Warta, Wola, Oset, S-2, T, który z wyrokiem kary śmierci przesiedział w więzieniu 10 lat. Jego korzenie wywodzą się spośród nas, gdyż urodził się w Gwizdałach 7 września 1913 r. Tam też spędził dzieciństwo.  Jego syn Sławomir pisze o nim tak: 

„Podpułkownik dyplomowany piechoty Stanisław Sędziak - mój ojciec - to uczestnik kampanii wrześniowej 1939 roku, absolwent Wyższej Szkoły Wojennej w Londynie, cichociemny - oficer Armii Krajowej i szef sztabu i ostatni dowódca Okręgu Nowogródzkiego AK, Zastępca Prezesa Zarządu Obszaru Centralnego WIN, żołnierz niezłomny Podziemia Niepodległościowego, skazany na karę śmierci, później na dożywotnie więzienie, od 4 stycznia 1947 roku do 29 kwietnia 1957 roku przez 3768 dni, więziony w najcięższych komunistycznych katowniach. Formalnie operację inwigilacji zakończono prawie dwa lata po śmierci ojca (!) Wszystkie teczki operacyjne UB zmieliło w 1981 i 1991 roku. Pozostały jedynie rejestry "brakowania akt".

Stanisław Sędziak zmarł 2 sierpnia 1978 r. w Toruniu. Warto, aby ten Niezłomny Żołnierz doczekał się trwałej pamięci w naszej społeczności. Taką pamięć daje nazwanie imieniem bohatera np. ulicy, szkoły, placu. Jest wtedy szansa, że dziecko zapyta: tato, a kto to był ppłk. Stanisław Sędziak? Dobry ojciec nie odpowie: nie wiem. Cześć i Chwała Bohaterom.

Urszula Anna Kalinowska

Od Red.: Decyzją MON z 28 lutego br. Jego imię otrzymała Zachodniopomorska Brygada Obrony Terytorialnej.