Archiwum

Ludzie listy piszą:

Zanim podpiszesz, pomyśl

Mijają już dwa miesiące, odkąd powinniśmy jeździć tunelem przez tory kolejowe w Łochowie w ciągu ul. Wyszkowskiej. Tunel miał być oddany do użytku w listopadzie 2019 r., więc od tego czasu można byłoby zapomnieć o korkach. Tymczasem jest, jak jest. Ministerstwo Finansów, Inwestycji i Rozwoju przesunęło na 17. stycznia 2020 r. termin rozpatrzenia odwołania od decyzji Wojewody Mazowieckiego w sprawie decyzji lokalizacyjnej (dul) odnośnie wiaduktu, a 20. listopada 2019 r. została złożona skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na decyzję środowiskową GDOŚ. To oznacza, że pozwolenie na budowę nie może zostać w tej chwili wydane. A to o tyle dobra wiadomość, że otwiera szansę na powrót do planowanego od początku tunelu, na który 4. maja 2017 r. została podpisana umowa między wykonawcą a inwestorem. Jak dotąd, nie została ona zmieniona, więc pierwotny dokument nie stracił mocy prawnej.

Urząd Gminy Łochów oraz GDDKiA, do których zwróciliśmy się z wnioskiem o udostępnienie podstawy prawnej zmiany inwestycji z tunelu na wiadukt, żadnego takiego dokumentu nam nie przesłały, sugerując zapytanie inwestora. Ponadto, PKP PLK S.A. na swoim profilu na facebooku zamieściło ostatnio informację, że w Łochowie powstaną dwa wiadukty: w Toporze i na Jasiorówce. To by sugerowało, że trzeciego (w ciągu ul. Wyszkowskiej) nie będzie.

Tymczasem, w listopadzie 2019 r. grupa mieszkańców Łochowa rozpoczęła akcję swoistej „obrony” burmistrza Roberta Gołaszewskiego, sporządzając list otwarty do przedstawicieli władz centralnych: Ministra Zbigniewa Ziobry i Andrzeja Adamczyka. Postuluje się w nim budowę wiaduktu. List ten na facebooku zamieścili przedstawiciele radnych oraz Klub Gazety Polskiej w Łochowie. Wiemy, kto za tym listem stoi i przez kogo był inspirowany. Nie są to ani mieszkańcy ul. Wyszkowskiej i Węgrowskiej, ani inne osoby sąsiadujące z inwestycją. Ale nie jest to również nikt, kto dobrze życzy burmistrzowi Łochowa. W liście tym bowiem znajduje się po pierwsze: kłamstwo, jakoby Robert Gołaszewski podpisał jedynie „techniczną” opinię na wiadukt, a po drugie – naruszanie dobrego imienia prokuratury, w tym personalnie prowadzącej sprawę prokurator. Tego typu działania mogą ściągnąć na burmistrza Łochowa jeszcze większe zainteresowanie organów ścigania i mediów, jako że podważają niezależność prokuratury oraz zmuszają mieszkańców do podpisania się pod nieprawdą. Jest to wyraźna próba wykorzystywania sympatii towarzysko-politycznych, szczególnie wyraźna w naszym małym środowisku.

Co gorsza, podpisy zbierano również w miejscach, które absolutnie do celu agitacji służyć nie powinny: zakłady pracy i szkoły. Jak również nie jest rolą radnych i sołtysów, reprezentujących interes wszystkich mieszkańców zbieranie podpisów, a wręcz nakłanianie ludzi, często przy pomocy szantażu, do ich złożenia, pod listem popierającym określoną stronę sporu. Ciekawe, swoją drogą, czy pod listem otwartym podpisali się trzej mieszkańcy, którzy zostali osobiście zaproszeni przez burmistrza do wzięcia udziału w tajnym spotkaniu z PKP PLK S.A. 12. czerwca 2017 r.? Inspiratorzy chwalą się, że zebrali 2200 podpisów, ale mało kto zdawał sobie sprawę z tego, co naprawdę podpisuje oraz jak nikły wpływ ma to pismo na formalne procedury odwoławcze ws. tunelu i kwestii zarzutu prokuratorskiego wobec burmistrza Łochowa. List otwarty w obronie Roberta Gołaszewskiego wyglądał więc raczej na dość rozpaczliwą próbę wpłynięcia na losy toczącego się postępowania w prokuraturze. A to może się obrócić przeciwko niemu samemu. Poza tym, czy naprawdę trzeba aż tylu zabiegów, by bronić „kryształowej osoby”? „Kryształ”, jak pokazuje przykład Mariana Banasia, doskonale broni się sam...

Skoro zarówno p. Elżbieta Bąk, dyrektor projektu budowy z PKP PLK S.A., jak i sam burmistrz Łochowa radzili nam, byśmy sprawę oddali do sądu, by ją dogłębnie wyjaśnić, to poszliśmy za ich głosem... Chcielibyśmy przy okazji przypomnieć, że w trakcie pamiętnej akcji na przejeździe kolejowym na ul. Żeromskiego świeżo upieczony burmistrz Robert Gołaszewski na spotkaniu z mieszkańcami deklarował, że sprawę wyjaśni prawnik i zapraszał ludzi na spotkanie w tej kwestii (my musieliśmy je wymusić). Radny powiatu węgrowskiego, Artur Lis, głośno wyrażał swój sprzeciw, ponieważ z osobami dotkniętymi zamknięciem przejazdu nie było konsultacji społecznych (a z nami były?). Z kolei dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1, Magdalena Sobiczewska, w płomiennym przemówieniu podkreślała, że mieszkańcy stracą 50 proc. wartości nieruchomości oraz zostali pozostawieni samymi sobie, a przedstawiciele PKP PLK S.A. na długo zapamiętają ich działania. Dodała również, że mieszkańcy poruszą ziemię i niebo, by udaremnić zamknięcie przejazdu. Wówczas z sali padły okrzyki „wyjdziemy na tory” (nagranie dostępne na youtube).

Czy te same osoby podpisałyby się teraz pod protestem mieszkańców ul. Wyszkowskiej i Węgrowskiej, gdzie PKP PLK S.A. zadziałało w analogiczny sposób? Mało, że by się nie podpisały, to jeszcze wspólnikiem inwestora został obecnie burmistrz Łochowa we własnej osobie! Gdzie tu honor? Czyżby przez ostatnie półtora roku coś się aż tak bardzo zmieniło? Może przy ul. Wyszkowskiej mieszkają inni ludzie, którym nie warto pomagać? A warto tym, którzy ich opluwają? A może punkt widzenia zależy po prostu od punktu siedzenia? Bo co by było, gdyby wiadukt miał powstać np. na ul. Kościuszki lub obok domu któregoś z tak ochoczo obecnie broniących burmistrza radnych? Czy siedzieliby z założonymi rękami, czy może protestowali?

Jest nam niezmiernie przykro, bo tekst ten piszemy w sytuacji, gdy nie ma już wśród nas dwóch osób z ul. Wyszkowskiej, które od samego początku nie zgadzały się na budowę wiaduktu i walczyły - dopóki miały siły - o przywrócenie tunelu. Mamy nadzieję, że nawet jeśli za ich życia nie udało się doprowadzić do pomyślnego zakończenia tej sprawy, już niedługo się ona wyjaśni i będziemy znów mogli rozmawiać o tunelu w ciągu DK62. Jesteśmy im to winni.

Tadeusz Chodzeński, Mirosław Pliżga, Robert Zaliwski

 
Michal Krupa