Komu potrzebne rondo w Kamionnie?

Wyburzenia budynków, likwidacja sklepu spożywczego GS-u i zakładu kamieniarskiego, zagrożenie konstrukcji murów zabytkowego kościoła poprzez zwiększony ruch dużych ciężarówek i tirów, likwidacja parkingu, uniemożliwienie tradycyjnego pochówku z powodu gigantycznego ronda w centrum Kamionny! Granica pasa drogowego oddalona od kilku domów o 1 m i w ich kierunku przybliżona jezdnia. Ponadto przekroczenie dopuszczalnych norm rakotwórczego benzenu, zwiększenie hałasu (wg raportu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad). Wymiana dopiero co zmodernizowanej linii energetycznej, to wyrzucenie w błoto publicznych pieniędzy.  

 

Brawo decydenci!             

Nie wszyscy wiedzą, że zmieniony będzie dotychczasowy układ dróg lokalnych, w tym droga do Zambrzyńca. Ten groźny plan forsuje GDDKiA, przy pełnej akceptacji Burmistrza Łochowa Roberta Gołaszewskiego.

Dodatkowo zdziwieniem napawa fakt, że właśnie rozpoczęto budowę chodników w miejscowości Gwizdały przy drodze krajowej nr 62. Jaki sens widzą decydenci w budowaniu chodników w Gwizdałach przy nieposzerzonej drodze, a jaki widzą w poszerzeniu kosztem gruntów prywatnych kilometra tej samej drogi przebiegającej przez Kamionnę. Tego sensu nie widzą Mieszkańcy wołający o pomoc do wielu instytucji i bardzo często odbijając się od ich wysokich drzwi.    

W sobotę 21 września, w świetlicy miejscowej szkoły, mieszkańcy Kamionny spotkali się z Burmistrzem Łochowa i Naczelnik ds. Inwestycji Beatą Mech. W porządku zebrania - sołtys i radna Rady Miejskiej w Łochowie Krystyna Kielan - nie umieściła istotnej informacji na temat przebudowy drogi, mimo to zebrani zabrali głos w tej sprawie.       

Rozgoryczeni mieszkańcy przypomnieli, że Burmistrz został wybrany przez Nich i dla Nich. Winien zatem reprezentować tę społeczność, a nie GDDKiA!  Zwrócono uwagę, że planowana inwestycja zbyt mocno ingeruje w dotychczasowy układ urbanistyczny miejscowości. Proszono Pana Burmistrza, aby poważnie potraktował propozycje mieszkańców, by przeprojektować skrzyżowanie - DK 62 z drogami gminnymi i powiatowymi bez budowy ogromnego ronda, co pozwoliłoby zaoszczędzić własność prywatną i środki finansowe na budowę dłuższego odcinka pieszo-rowerowego wzdłuż ul. Piłsudskiego. Instalacja sygnalizacji świetlnej też stanowiłaby dobre rozwiązanie. Padała także propozycja wyprowadzenia drogi poza Kamionnę. W tej sprawie zabrakło jednak konsensusu. Burmistrz wyraził zadowolenie, że inwestycja ma być realizowana. Nieistotne, że z krzywdą mieszkańców bezpośrednio sąsiadujących z drogą krajową. Nie przeszkodziła mu nawet negatywna opinia Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (podobno nieaktualna!). Podobne zdanie, w piśmie do ks. Proboszcza Parafii Kamionna, wyraził  Dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Drohiczynie, wskazując:           „6) Plebanię, ze względu na warunki terenowe i inne okoliczności podczas jej budowy, wzniesiono w miejscu poprzednich trzech świątyń. W rodzinach przekazywana jest pamięć, że kapliczka przy domu proboszczowskim stoi w miejsku głównego ołtarza. Ludność jest też świadoma, że teren wokół budynku to dawny cmentarz, na którym przez ponad 300 lat (1489-1797) grzebano ciała ich przodków. Przy najmniejszych pracach, wymagających wykopów, wciąż znajdowana jest duża ilość ludzkich kości. To wszystko sprawia, że plac jest traktowany przez znaczną część wiernych jako miejsce święte.

7) Plac kościelny znajduje się na terenie podmokłym, a jedynie sztucznie podwyższanym i stabilizowanym, co przy osłabionej konstrukcji budowli po zniszczeniach z 1915 r. oraz bliskim położeniu drogi krajowej, stanowi poważne zagrożenie dla tak cennego obiektu. Już w okresie międzywojennym zauważano, że wzrastające natężenie ruchu działa niekorzystnie na stan budynku. Tym bardziej jest to aktualne w obecnym czasie (ewentualne skutki mogą być podobne, jak w przypadku zabytkowej świątyni w Liwie na terenie tego samego powiatu) „

Komuś bardzo zależy na tej ogromnej i kosztownej inwestycji. Lokalne władze umywają ręce mimo nierzetelnie przygotowanej dokumentacji przez GDDKiA (mamy jedne z najstarszych i najbardziej okazałych w Polsce klony polne - winny być chronione), a mogłyby w tej sprawie interweniować. Podobny sposób działania władzy obserwowaliśmy na terenie naszej gminy. Czy ostateczne decyzje już zapadły? Może istnieje możliwość wypracowania rozwiązania z poszanowaniem dóbr kultury, przyrody i osobistych.  Czy urzędnicze sumienia tak zatwardziały, że nie ma drogi odwrotu?         

Mieszkańcy

 
Michal Krupa