Łochów - miasto w objęciach natury... czy polityki?

Przed nami październik. Władze Łochowa niedawno zapewniały, że w tym właśnie miesiącu miała rozpocząć się budowa oprotestowanego wiaduktu w ciągu ul. Wyszkowskiej i Węgrowskiej. Oczywiście jest to nonsens: żadna inwestycja powstać ani w tej chwili, ani w najbliższej przyszłości nie może. Burmistrz Robert Gołaszewski wykazał się albo daleko posuniętą niewiedzą, albo świadomie minął się z prawdą. Prawo budowlane stanowi jednoznacznie, że aby do budowy doszło, muszą być wydane stosowne pozwolenia oraz zakończony proces decyzji środowiskowych. Tymczasem aktualnie stan rzeczy przedstawia się następująco:

 

Po pierwsze, nadal nie ma ostatecznej odpowiedzi Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na odwołanie mieszkańców od decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. RDOŚ w swoim piśmie z kwietnia 2018 r. postanowił, że nie jest konieczne przeprowadzenie całościowej oceny oddziaływania na środowisko, co zostało zaskarżone przez mieszkańców. GDOŚ wielokrotnie przesuwał termin rozpatrzenia odwołania, tłumacząc to wysokim stopniem skomplikowania sprawy. Mieszkańcy złożyli więc skargę na przewlekłość postępowania do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który postanowieniem z kwietnia 2019 r. nakazał GDOŚ niezwłoczne rozpatrzenie sprawy. Jednak we wrześniu br. GDOŚ po raz kolejny przełożył termin wydania decyzji, tym razem do 12 listopada 2019 r. Oznacza to, że nie można zamknąć procedowania wiaduktu pod kątem środowiskowym. Jeśli GDOŚ skieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia przez RDOŚ, będziemy czekali następne miesiące na przeprowadzenie od nowa całego postępowania. Jeśli zaś GDOŚ uchyli decyzję RDOŚ, wiadukt nie będzie mógł powstać w ogóle. Natomiast w przypadku, gdy GDOŚ podzieli decyzję RDOŚ, mieszkańcy będą odwoływać się do WSA, co znów zahamuje całą inwestycję. Innymi słowy, w obecnej chwili nie ma mowy o tym, by budowa wiaduktu została rozpoczęta.

Po drugie, Wojewoda Mazowiecki wydał w marcu 2019 r. decyzję o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego (dul), od której mieszkańcy odwołali się do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju (obecnie Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju). We wrześniu 2019 r. otrzymali pismo od Ministra Inwestycji i Rozwoju, w którym zawiadamia on, że odwołanie zostanie rozpatrzone do 15 listopada br. W tej sytuacji wydanie pozwolenia na budowę, niezbędnego do rozpoczęcia prac, nie może dojść do skutku - dopiero po uprawomocnieniu się dul można wystąpić o pozwolenie na budowę, które jest kontynuacją dul. W swoim piśmie Minister podnosi, że zwłoka w odpowiedzi wynika z konieczności przeprowadzenia dodatkowego postępowania wyjaśniającego, co również potrwa. W sprawie tej istnieje ponadto wiele błędów z dziedziny prawa budowlanego i przepisów przeciwpożarowych (m.in. ograniczony dojazd Straży Pożarnej), które w dalszym toku postępowania będą systematycznie podnoszone i zaskarżane przez mieszkańców. To powoduje, że przypuszczalny termin zakończenia procedury odwoławczej przeciągnie się w daleką przyszłość. Widać wyraźnie, że gdyby burmistrz Łochowa nie podpisał 2. sierpnia 2017 r. pozytywnej opinii odnośnie budowy wiaduktu, jeździlibyśmy za miesiąc bezkolizyjnie tunelem w ciągu DK62.

Zdziwienie budzi fakt, że władze miasta nie są zorientowane w kalendarzu działań wokół projektowanej budowy i nie rozumieją znaczenia słów „proces inwestycyjno-budowlany”. Zastanawia też brak odpowiedzi Senator Marii Koc na pismo mieszkańców, wystosowane do niej na początku 2018 r., brak odpowiedzi Ministra Henryka Kowalczyka na pismo z lutego 2018 r.oraz analogiczny brak odpowiedzi burmistrza Łochowa na pismo mieszkańca ul. Wyszkowskiej z... lipca 2017 r., przekazanego na pięć dni przed wydaniem pozytywnej opinii o budowie wiaduktu. Wygląda na to, że decydenci centralni i władze Łochowa starają się ukryć kłopotliwą sytuację przed ogółem społeczności lokalnej. Gdzie jest ta wiarygodność, o której tyle mówią?

Równolegle cały czas toczy się śledztwo w Prokuraturze Rejonowej w Węgrowie dotyczące roli burmistrza Łochowa w „zamianie” tunelu na wiadukt. Przypominamy, że rzecz dotyczy art. 231 i 271 Kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień, działania na szkodę interesu publicznego i prywatnego oraz poświadczenia nieprawdy. Sprawa jest poważna.

Dodatkowo, mieszkańcy ul. Wyszkowskiej, Węgrowskiej i Łochowskiej są w stałym kontakcie. Mimo zapewnień inwestora i burmistrza Łochowa, że przy budowie planowanego wiaduktu nie dojdzie do żadnych wywłaszczeń, okazuje się, że niektórzy właśnie teraz dowiadują się o planowanym odebraniu im ziemi. Są to niebagatelne powierzchnie: jednej osobie miałoby zostać zabrane ok. 200 metrów działki, drugiej - 587 m, a kolejnej - 750 m. Następna osoba straciłaby co prawda „tylko” 104 metry posesji, ale za to mogłaby się witać z przechodzącymi przez wiadukt osobami bezpośrednio ze swojego tarasu... Najbliższa odległość domu do granicy działki będzie wynosić 45 cm. Taka perspektywa jest dla wszystkich dalece niekorzystna. Inwestycja nie dotyczy też jedynie kilkudziesięciu osób, których działki bezpośrednio z nią sąsiadują, ale także obiektów handlowych i usługowych. I tak, w wyniku wywłaszczenia na terenie nowo powstałej Mrówki i Topazu zostanie drastycznie zmniejszona liczba miejsc parkingowych.

Ostatnią sprawą, którą chcemy w tym miejscu poruszyć, jest fakt nierównego dostępu do mediów w celu przedstawiania racji przez mieszkańców ul. Wyszkowskiej i Węgrowskiej. Głos Węgrowa i Okolic nie zgodził się na zamieszczenie sprostowania po krzywdzącym i zawierającym nieprawdy artykule burmistrza Łochowa. Jest to niezgodne z obowiązującym w Polsce prawem prasowym oraz zwykłą dziennikarską rzetelnością. Z kolei Kurier W w ogóle nie chciał rozmawiać z mieszkańcami o zamieszczeniu publikacji. Stoimy na stanowisku, że media powinny zachowywać w takich kwestiach bezstronność i informować czytelników o racjach wszystkich stron sporu, a nie być tubą propagandową władz Łochowa. Dlatego pragniemy bardzo podziękować Gazecie Łochowskiej za możliwość prezentowania opinii na jej łamach i obiektywizm w podejściu do kontrowersyjnych tematów. Nie piszemy anonimowo, bierzemy pełną odpowiedzialność za nasze słowa.

Tadeusz Chodzeński, Mirosław Pliżga, Robert Zaliwski

 
Michal Krupa