Uzależnieni od unihokeja!

Wakacje trwają w najlepsze. Jako drużyna chcieliśmy sobie zrobić przerwę od gry, a ja od napisania artykułu. Ale po prostu nie da się! Musimy chociaż raz w tygodniu, nawet w okrojonym składzie spotkać się, by pograć, a ja muszę raz w miesiącu dla Państwa coś napisać. Obie te rzeczy są dla mnie ogromną przyjemnością.

Chcę po raz kolejny pochwalić moich młodszych kolegów. Robię to częściowo oczywiście z kompleksów i żalu, że nie udało mi się osiągnąć w młodym wieku tyle, co oni. Ale chociaż przyznaję to otwarcie, a my wszyscy gramy przecież dla jednego klubu i to się liczy. Juniorzy młodsi obronili tytuł Mistrza Polski, wygrali drugi raz z rzędu. To ogromny sukces, który pokazuje, jak ważne jest szkolenie młodzieży już od najmłodszych lat.

Może to zwykły frazes, ale ja naprawdę widzę efekty tego podejścia. Z przyjemnością oglądam mecze chłopaków, z których większość jeszcze parę lat temu nie potrafiła precyzyjnie uderzyć kijem w piłeczkę. Już chyba kiedyś pisałem, że ciężka praca procentuje, ale jak to mówią pamięć dobra, choć krótka. O swoich kolegach nie zapomina za to ustępujący kapitan juniorów Kacper Skura. To on podnosił zwycięski puchar, ale podkreśla, że z racji na grę w trzech kategoriach wiekowych oraz reprezentacji Polski U-19 często nie było go na meczach, a chłopaki doskonale dawali sobie radę. Taka postawa mnie zawsze fascynuje. Bo sport drużynowy uczy, że tylko razem można coś osiągnąć. Samemu się meczu nie wygra. A to daje później efekty pozasportowe. „Jak w życiu, tak i na boisku” - brzmi stare, sportowe przysłowie. Młodzież kształtuje swój charakter poprzez trening i walkę na każdym treningu i meczu. To jacy jesteśmy w dorosłym życiu, wynika z tego, jak ukształtował nas m.in. sport.

Jak zacząłem tak patetycznie mówić o dorosłości muszę koniecznie wspomnieć o drużynie seniorów. Myślę, że reprezentuję pogląd większości moich kolegów, że brak medalu jest dla nas bardzo bolesny i sprawia, że zdobycie go staje się dla nas punktem honoru i obowiązkiem. Zarówno wobec siebie jak i kibiców. Ale ta rywalizacja uzależnia i sprawia, że mimo bólu, goryczy porażki, chcemy się z każdym meczem i sezonem podnosić i ciągle rozwijać.

Rozwój to również pieniądze. Celowo nie napisałem, że PRZEDE WSZYSTKIM PIENIĄDZE, bo tak nie uważam. Można mieć świetny sprzęt, najlepsze kije, fantastyczne stroje i kiepsko grać. Drużyna to przede wszystkim atmosfera i wzajemne wsparcie. My ze swej strony gwarantujemy stuprocentowe zaangażowanie, a wszystkich kibiców i sympatyków, którzy chcieliby nas w jakikolwiek sposób wesprzeć, zapraszamy do kontaktu. Do usłyszenia! :)

Karol Miszczuk, fot. Leszek Łopuszyński

 
Michal Krupa