Ludzie listy piszą

Władza podnosi ciśnienie mieszkańcom

31 stycznia 2018 r. na sesji Rady Miejskiej w Łochowie mieszkańcy ul. Wyszkowskiej zadali burmistrzowi Łochowa pytania, dotyczące budowy wiaduktu. Chcielibyśmy obecnie podzielić się z Państwem wiedzą, jaka wynika z odpowiedzi na te pytania, gdyż do tej pory nie zostały one upublicznione, a zawarte w nich informacje mogą rzucić nowe światło na sprawę „podmiany” tunelu na wiadukt. Drugim celem naszego artykułu jest pokazanie Państwu odczuć, towarzyszących osobom, które w przypadku powstania wiaduktu miałyby go o kilka metrów od swoich okien. Dominującym uczuciem jest u nich strach, niepewność odnośnie dalszych losów i silny stres. Sami Państwo przyznają, że oglądając reportaże telewizyjne w programach typu „Interwencja” takie sprawy wzbudzają duże emocje u widzów, którzy starają się wczuć w sytuację pokrzywdzonych ludzi. Mamy nadzieję, że Państwo również wczujecie się w położenie nasze oraz wszystkich osób dotkniętych tą inwestycją i wykażecie empatię.

 

31 stycznia 2018 r. zapytaliśmy burmistrza, po pierwsze: „jak według Pana powinny wyglądać konsultacje społeczne [dotyczące tunelu]?”. Burmistrz Łochowa odpowiedział, że „w praktyce konsultacje społeczne mogą być przeprowadzone na wiele sposobów. Preferuję formę bezpośredniego kontaktu”. Tymczasem według uchwały Rady Miejskiej w Łochowie z 27 kwietnia 2016 r. konsultacje społeczne wiążą się z określoną procedurą i np. muszą być ogłaszane publicznie i zakończone raportem. Czegoś takiego w ogóle nie było. Co ciekawsze, burmistrz w drugim zestawie pytań, zadanych w czerwcu 2018 r., zadanych w kilka miesięcy później utrzymuje, że jest mu znana ta uchwała Rady Miejskiej (odpowiedź na pytanie 4). Skoro więc znał tę uchwalę, ba, był jednym z jej inicjatorów, należałoby oczekiwać, że zastosuje jej postanowienia.

Pytanie trzecie: „kto wyraził zgodę ze strony gminy Łochów na budowę wiaduktu (jeśli decyzja została już podjęta) w ciągu DK62?”. Burmistrz odpowiedział, że „decyzję w tej kwestii podejmuje inwestor w porozumieniu z Zarządcą Dróg”. W drugim zestawie pytań burmistrz dodaje – jak zwykle kłamiąc i uciekając od odpowiedzialności za skutki dla mieszkańców swej pozytywnej opinii – że „postępowanie przetargowe przewidywało możliwość zmiany rozwiązania i po wnikliwej analizie inwestor podjął taką decyzję”. Jest to ewidentne zwalanie winy na inwestora i próba wybielania samego siebie. Warunkiem zamiany tunelu na wiadukt, co wynika niezbicie z dokumentów przetargowych inwestycji (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia), była bowiem pozytywna opinia (zgoda) samorządu lokalnego. Bez niej nie byłoby możliwe przystąpienie do realizacji wiaduktu. Potwierdza to zresztą sam burmistrz: odpowiadając na drugi zestaw pytań, oświadcza, że „był świadomy” faktu, że opinia pozytywna jest warunkiem koniecznym do zamiany tunelu na wiadukt.

W pytaniu czwartym mieszkańcy chcieli wiedzieć, czy „osoby podejmujące decyzję dotrzymały wszelkiej staranności i obejrzały podobne, wybudowane ostatnio obiekty nad torami kolejowymi, aby poznać ich rzeczywiste wymiary i odległość od budynków mieszkalnych”. Burmistrz odpowiedział, że „weryfikacja i wydawanie opinii jest po stronie PKP PLK oraz GDDKiA”. Jest to nieprawda, gdyż opinię wydawał również on sam i był do tego zobowiązany jako przedstawiciel samorządu lokalnego, wspólnie z Radą Miejską w Łochowie. Nie dość więc, że powinien był rzetelnie sprawdzić parametry wiaduktu przed podpisaniem opinii, to w dodatku Rada nie została ani poproszona o podjęcie uchwały w kwestii wiaduktu, ani nawet poinformowana, że burmistrz wydał pozytywną opinię. Zabranie głosu przez kilkoro radnych na spotkaniu 12 czerwca 2017 r. nie było żadną wiążącą uchwałą Rady. A mieszkańcy dowiedzieli się o opinii burmistrza dopiero 22 lutego 2018 r., gdy ich przedstawiciel wystąpił do Urzędu Miasta w trybie dostępu do informacji publicznej.

Pytanie piąte: „dlaczego na spotkaniu 12 czerwca 2017 r., gdzie omawiane były 2 warianty: tunel i wiadukt było obecnych tylko 3 mieszkańców? Dlaczego inni nie zostali powiadomieni i jakie należało spełnić kryteria, aby otrzymać zaproszenie?”. Burmistrz odpowiedział, że „inwestor PKP PLK poprosił o możliwość spotkania w tym dniu z burmistrzem, radnymi Rady Miejskiej oraz pracownikami Urzędu Miejskiego. Nie było stosownych zaproszeń na to spotkanie”. Jeśli jest tak, jak twierdzi burmistrz, to skąd wzięli się tam trzej rzekomi „przedstawiciele” mieszkańców, w ogóle nie związani z ul. Wyszkowską i planowaną inwestycją? Ci trzej mieszkańcy wymieniani są następnie w piśmie Rady Miejskiej w Łochowie, adresowanym do Prezydenta RP i w piśmie PKP PLK do Marszałek M. Koc jako reprezentanci mieszkańców, wraz ze stwierdzeniem, że na spotkaniu 12 czerwca 2017 r. byli mieszkańcy, więc wszystkie warunki formalne zostały spełnione.

Pytanie szóste: „Dlaczego nie dano nam możliwości zapoznania się z wizualizacją i parametrami tunelu i nie podjęto z nami dyskusji na temat wyboru jednej z dwóch opcji (tunel czy wiadukt), a po naszych interwencjach został nam przedstawiony tylko projekt wiaduktu?”. Burmistrz odpowiada, że „inwestor po analizie wielu czynników zdecydował o wyborze wariantu z wiaduktem jako najbardziej optymalnego rozwiązania i postanowił o dalszych pracach w tym kierunku”. Nie jest to w ogóle odpowiedź  na pytanie mieszkańców, gdyż pytali oni o to, czemu nie pokazano im wizualizacji, a nie o to, kto podjął decyzję. Co więcej, to mieszkańcy za pomocą swoich reprezentantów i konsultacji społecznych powinni decydować o tym, co dzieje się na ich terenie i w bezpośrednim sąsiedztwie. Taka reguła przestrzegana jest w całej cywilizowanej Europie (być może w Wilkowyjach jest inaczej...). Warto tu również nadmienić, że większość domów przy ul. Wyszkowskiej i Węgrowskiej liczy sobie po kilkadziesiąt lat, a najstarszy, mający znaleźć się 6 m od wiaduktu, ma lat 130. Zatem w czasie, gdy je budowano, nie było (i nie mogło być) mowy o żadnym wiadukcie w tym miejscu.

Burmistrz podsumował odpowiedzi na pierwszy zestaw pytań mieszkańców stwierdzeniem, że „zgodnością postępowań z prawem zajmują się organy do tego powołane”. Trudno więc dziwić się mieszkańcom, że poprosili powołane do tego organy, aby sprawdziły, czy wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Śledztwo w prokuraturze trwa.

Równocześnie mieszkańcy odwołali się od decyzji wojewody mazowieckiego o ustalenie lokalizacji celu publicznego do Ministerstwa Infrastruktury. Rozstrzygnie ono odwołanie do 13. września. Podobnie nie ma jeszcze ostatecznej decyzji środowiskowej. Tymczasem mieszkańcy czują narastający stres i poczucie krzywdy.

Posesje graniczące z planowaną inwestycją zamieszkuje dużo osób starszych, które często nie czują się już na siłach, by stanąć do walki w obronie swojego prawa do godnego życia – a nie życia pod wiaduktem. Według wiedzy medycznej, stały stres prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia oraz przyspieszenia rozwoju wielu chorób. A taki stres towarzyszy ciągle wszystkim osobom, mającym odwagę sprzeciwiać się powstaniu wiaduktu, nie tylko seniorom. Najbardziej tego świadome są dwie emerytowane, ponad 70-letnie pracownice służby zdrowia, które projektowany wiadukt dotknie w największym stopniu. Jedna z nich miała niedawno atak duszności, spowodowany zdenerwowaniem wizytą rzeczoznawcy majątkowego, a druga stale myśli o tym, jak będzie wyglądało jej życie, gdy „otrzyma” 2-metrowe rondo na wysokości swojego domu i 3,5-metrowe ekrany, inna osoba zaczęła leczyć się na chorobę przewlekłą.

Na jednej z sesji Rady Miejskiej w Łochowie stwierdziliśmy, że jesteśmy „facetami, nie mięczakami”, byliśmy w wojsku – życie niejednego nas nauczyło i nikt nas nie zatrzyma, gdy za nami stoją nasze dzieci, wnuki, żony, matki i sąsiedzi. Nie damy się zastraszyć osobom, które grożą nam pozwami – mamy prawo chronić swoje rodziny, a prokuratura wcześniej czy później wyjaśni okoliczności zamiany tunelu na wiadukt.

Tadeusz Chodzeński, Mirosław Pliżga, Robert Zaliwski

 
Michal Krupa