Odebrali rolnikowi chorego konia

 

Kiedy inspektorzy pojawili się na posesji Witolda P. – ten nie chciał pokazać zwierzęcia. Stwierdził, iż nic mu nie jest. Zaprzeczył by koń pracował w polu i zwoził siano z łąki . - Ludzie wymyślają. Klacz stoi na łące i się pasie. Do wozu jej nie zaprzęgam - usprawiedliwiał się. Kiedy jednak stowarzyszenie pokazało filmy wideo jakie nagrano z ukrycia, gdy zwierzę pracowało – rolnik tylko spuścił głowę.

Na polu, w pobliżu posesji zastano klacz w wieku ok 20 lat. Była  mocno wychudzona, widoczne były żebra, kości łopatek oraz sterczące guzy biodrowe. – Koń na szyi miał głęboką, niezabliźnioną jeszcze ranę od wrośniętego wcześniej ciężkiego łańcucha, na której żerowały muchy. Ponadto zwierzę mocno kulało na tylną prawą kończynę. Okazało się, iż nad kopytem jest olbrzymia rana i gnijące mięso. Zwierzę było utrzymywane na łańcuchu przywiązanym do drzewa na łące w słońcu w temperaturze 30 stopni. Nie miało dostępu do świeżej wody -  mówi Grzegorz Bielawski z „Pogotowia dla Zwierząt”.

 „Pogotowie dla Zwierząt” podjęło decyzję o odebraniu klaczy. Wezwano także policję, ponieważ Witold P. stawiał opór i chciał pobić kontrolujących. Zwierzę trafiło do Przychodni Weterynaryjnej na leczenie. W Komisariacie Policji w Łochowie prowadzone jest postępowanie dotyczące znęcania się nad klaczą. Rolnikowi grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

            Pogotowie dla Zwierząt

 
Michal Krupa