A miało być tak pięknie ...

Mieszkańcy miasta czekali na tunel pod torami w ciągu ul. Wyszkowskiej, przejście podziemne przy ul. Żeromskiego, wiadukt drogowy na Jasiorówce. O tunelu PKP PLK mówiło przez 11 lat. I nagle w ciągu 7 tygodni, i jak to tylko u nas - w tajemnicy, z tunelu stał się wiadukt. I oczywiście „niezawodne” ekrany dzielące miasto, tym razem w poprzek.

Stare powiedzenie mówi, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I dużo w tym prawdy… Pan Robert Gołaszewski, w grudniu 2015 roku jeszcze kandydat na burmistrza, wzywał mieszkańców Łochowa do spotkania w sprawie zlikwidowanego przejazdu kolejowego przy ul. Żeromskiego.

Kreował się na lidera, aktywującego lokalną społeczność. Zachęcał mieszkańców do walki o swój los, organizował spotkania. I świetnie, takich ludzi nam przecież w gminie potrzeba! Kandydat na burmistrza wypowiadał się przed telewizyjnymi kamerami na tle transparentów, które trzymali niepewni swojej przyszłości mieszkańcy - „PKP ma nie po kolei w głowie”, „PKP obiecuje, słowa nie dotrzymuje”. A PKP PLK obiecywało budowę przejścia podziemnego lub kładki nad torami w miejscu zlikwidowanego przejazdu kolejowego - wszystko miało być zorganizowane tak, aby mieszkańcy ulicy Żeromskiego i Jasiorówki nie zostali odcięci od reszty miasta, bezpiecznie i szybko mogli dostać się na drugą stronę torów. Ten warunek jednak nie został spełniony. Zostało zorganizowane prowizoryczne przejście, które funkcjonuje do dziś. W kwietniu 2016 roku zostało zorganizowane spotkanie, na którym rozstrzygnąć się miały losy zlikwidowanego przejazdu. No i rozstrzygnęły się: przejście zostanie zbudowane, ale w nieokreślonej przyszłości. Po spotkaniu z inwestorem PKP PLK i wykonawcą - firmą „TORPOL”, już jako początkujący burmistrz, Pan Gołaszewski wyrażał swoje głębokie rozczarowanie i powiedział, że czuje się oszukany przez inwestora. Oszukani czuli się również mieszkańcy pobliskich ulic, byli zawiedzeni tym, że decyzja została podjęta bez nich. Wydawałoby się, że do takiej sytuacji, gdzie o losie lokalnej społeczności decyduje się za jej plecami, nie powinno w Łochowie dojść nigdy więcej.

Co stało się później? Czemu opisuję całą tę sytuację? Zdaje się, że w łochowskim Urzędzie Gminy zapomniano o tym, że inwestor jeszcze kilkanaście miesięcy temu postąpił niehonorowo, a cała sprawa nie była rozstrzygnięta w sposób jasny - tak, aby mieszkańcy wiedzieli na czym stoją. Dlaczego z sytuacji sprzed dwóch lat nie zostały wyciągnięte żadne wnioski? Dlaczego przed podjęciem decyzji o tym, czy zostanie zbudowany tunel, czy wiadukt, nie pozwolono zapoznać się mieszkańcom z argumentami przemawiającymi za każdym z rozwiązań? Dlaczego nie zadbano o to, aby osoby, które mogą być potencjalnie zainteresowane - min.: mieszkańcy ulic Wyszkowskiej, Węgrowskiej, piesi użytkownicy tej trasy - miały jasny dostęp do wszystkich informacji? Inwestor twierdzi, że na spotkaniu 12.06.2017 roku mieszkańcom zostały przedstawione oba warianty. Burmistrz twierdzi, że inwestor prosił o spotkanie tylko z przedstawicielami gminy, radnymi i pracownikami. To jak w końcu było? Tak, potwierdzam, spotkania z mieszkańcami się odbyły - w listopadzie. Ale mieszkańcy musieli doprosić się o nie sami i to w momencie, gdy decyzja o budowie wiaduktu już została podjęta. Nasuwają się kolejne pytania: Czemu tym razem nikt nie dba o to, żebyśmy byli zaangażowani w proces decyzyjny? Czyżby z fotela burmistrza sprawy były postrzegane inaczej? Władze gminy twierdzą, że nie mają nic do powiedzenia w sprawie inwestycji mających miejsce na jej terenie. Niestety nie jest to prawdą. Wykonawca może wybudować wiadukt drogowy zamiast tunelu drogowego tylko pod warunkiem uzyskania zgody zarządcy drogi i lokalnego samorządu. Pozytywne zaopiniowanie decyzji o budowie wiaduktu (2 sierpnia 2017r. przez Pana Burmistrza i 16 sierpnia 2017r. przez Zarządcę Drogi),  który zmieni nieodwracalnie  wygląd Łochowa i życie mieszkańców, nastąpiło zbyt pochopnie i bez wiedzy najbardziej zainteresowanych. Jesteśmy zmęczeni insynuacjami, że sprawa wiaduktu jest tematem politycznym, bo dla nas jest tematem dotyczącym codziennego życia. Tak samo jak przejście podziemne było i jest ważnym tematem dla mieszkańców ulicy Żeromskiego. Nie chcemy być traktowani jako zagrywka polityczna, nie chcemy być traktowani jak wrogowie. Chcemy tylko być świadkami przejrzystego postępowania i poczucia, że nasze zdanie się liczy.

Mieszkaniec Łochowa

 
Michal Krupa