Wiek XXI: cywilizacja samotnych?

Ministerstwo ds. Samotności. Żart? Absolutnie nie. To zatrważająca rzeczywistość współczesności. Premier Wielkiej Brytania Theresa May dostrzegając problem 9 mln Brytyjczyków, w połowie stycznia bieżącego roku powołała takowe w swoim kraju. Po oszacowaniu skali zjawiska ma powstać narodowa strategia walki z samotnością.

Zobaczmy jak to wygląda w Europie i w Polsce. Eurostat podaje, że w Europie osób samotnych jest ok. 160 mln. Ostatni Spis Powszechny podaje, że polskich samotników w wieku 25-40 lat jest prawie 5 mln. Szacuje się, że do 2030 r. liczba ta wzrośnie jeszcze o

 2 mln.  Jak w każdej dolegliwości, a taką niewątpliwie jest samotność, należy zdiagnozować przyczyny, bo na pewno jest ich wiele. Jednak jak uważam,  najważniejszą z nich jest frontalny atak na instytucję małżeństwa i rodzinę jako naturalne środowisko życia człowieka. Proces ten trwa już od wielu, wielu lat.

Na pytanie kto i dlaczego to robi, nie potrafię odpowiedzieć. Wiem natomiast, że za olbrzymie pieniądze uruchamiane są wszelkie możliwe kanały medialne by dokonać spustoszenia w mentalności człowieka, by go tak naprawdę odczłowieczyć. Wszystkie te działania opakowywane są w błyszczące papierki wmawiające nam, że to jest dla nas nowy, wspaniały świat ludzi wolnych. Celem nadrzędnym jest unicestwienie w człowieku potrzeby życia we wspólnocie, od tej najmniejszej rodzinnej poprzez narodową do ogólnoludzkiej. Proponuje się nam byśmy identyfikowali się z korporacją, ze znakiem firmowym lub z telefonem. Tak właśnie z telefonem, który stał się integralną częścią człowieka, już prawie jego narządem. I właśnie za pomocą tego przedłużenia ręki powstają wirtualne wspólnoty jako substytuty tych prawdziwych.

Efektem końcowym ma być ostateczne uprzedmiotowienie człowieka. W gospodarce przecież już funkcjonuje pojęcie „zarządzanie zasobami ludzkimi”. Tak więc z człowieka staliśmy się zasobem. Statystyka mówi, że w Warszawie ¼ zasobów mieszkaniowych zajmują jednoosobowe zasoby ludzkie (single). Po pracy w korpo, gdzie komunikują się ze sobą za pomocą maili wracają do tych z reguły wynajmowanych zasobów mieszkaniowych by zaspokoić potrzeby fizjologiczne zasobu ludzkiego. Często też po drodze uśmierzają ból samotności alkoholem nazywając to odreagowaniem. Największym ubóstwem tego świata nie jest bieda ani trąd… lecz samotność, i poczucie bycia niechcianym (św. Matka Teresa).

   Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa