Komentuje Marek Górniaczyk - Kwiecień 2013

2 000 000 Polek i Polaków - ich własne Państwo wypędziło z Ojczyzny. Tak, wypędziło, bo nie ma dla nich pracy, a jeśli jest, to za głodowe pensje, które nie pozwalają zapewnić bytu materialnego im i ich rodzinom. Wskaźnik dzietności - 1,3 -  jeden z najniższych w świecie - spowoduje to, że za kilkanaście lat będzie nas o 10 milionów mniej.

Jak Państwo myślicie, jest to wynaradawianie czy nie? Tak chętnie przywoływany, również  przez rządzących, prekursor ekonomii Adam Smith mówił, że ojciec rodziny, gdy uczciwe pracuje, powinien zarobić tyle, by wystarczyło na utrzymanie żony i dwójki dzieci. Przed laty obywatel premier Tusk stwierdził, że „Polska to nienormalność”. Faktycznie, pod rządami, a może pod nierządami PO-PSL, to się ziszcza. Tu rodzi się pytanie, czy to co nosi dumną nazwę Rzeczpospolita Polska to jeszcze państwo, a może to już tylko obrys terytorium na mapie świata? Czy systemowa destrukcja patriotyzmu, niszczenie polskości, demontaż gospodarki to działania pro- czy antypaństwowe.

Dzisiejszy stan naszego państwa coraz bardziej przypomina  Polskę z czasów rozbicia dzielnicowego, któremu początek w XII w. dał król Bolesław Krzywousty. Proszę zajrzeć do podręczników historii, czym ono skutkowało. Jednym zdaniem można powiedzieć, że przeniesienie odpowiedzialności z poziomu króla (rząd)  na poziom książąt (samorząd) spowodowało olbrzymie osłabienie państwa polskiego z utratą części terytorium włącznie. Słaby król (rząd), słabi książęta (samorządy) uzależniane coraz bardziej od możnowładców (finansjery) zaprzedają Polskę coraz bardziej. Wszechobecna korupcja, tu dla odmiany znajdujemy się w czołówce światowej, dopełnia obraz degrengolady. Przeniesienie z poziomu władzy centralnej na poziom samorządowy odpowiedzialności  za dwie bardzo ważne sfery życia, a mianowicie zdrowie i edukację bez zapewnienia pełnego finansowania, to najbardziej drastyczne przykłady słabości państwa. Ciekawe, kiedy rząd zleci samorządom zadanie tworzenia i utrzymania samorządowych jednostek wojskowych, gdyż polska armia mieści się na jednym stadionie (ok. 80 tys. żołnierzy z czego połowa to dowódcy). Około 200 tys. ochroniarzy wspomaga policję w pilnowaniu bezpieczeństwa (czyjego? przed kim?) w Polsce. 

A obywatel premier Tusk, pytany przez dziennikarkę, w kontekście rosyjskich planów budowy gazociągu przez terytorium Polski (podpisane memorandum) odpowiedział: „Ja nic nie wiem”. Król jest nagi, kraj bezbronny…

Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa