Po sierpniu…

                Dziś zebrało mi się na kilka posierpniowych reminiscencji. Najważniejsza z nich to ta, że nie wiadomo już, który raz w życiu  uświadomiłem sobie  jak dobrze być Polakiem. Żyć tu w kraju nad Wisłą, Wartą, Odrą i Bugiem. Gdzie jeszcze wartości europejskie zakorzenione w chrześcijaństwie są ciągle żywe.

Radość, ale niestety, też trwoga i zatroskanie. Zestawmy dwa obrazy. Rzesze Polaków pielgrzymujących do swej Królowej na Jasnej Górze i tłumy nachodźców (nie przejęzyczyłem się) szturmujących i niejednokrotnie już okupujących wiele terenów zachodniej Europy. Możemy się cieszyć z „monarchii”, której losy powierzyliśmy Matce Bożej w Ślubach Jasnogórski napisanych ręką Prymasa Tysiąclecia, Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Za Odrą zaś, jeżeli nadal w tym tempie będą następowały zmiany, to musimy się liczyć z tym, że za sąsiada będziemy mieli Kalifat Niemiec. Science fiction ???

Każdy sierpień od 1984 roku to miesiąc, w którym kilkaset tysięcy Polaków podejmuje walkę o uratowanie naszego narodu od alkoholowej zagłady. Powstrzymując się od spożywania alkoholu, dają świadectwo żywej wiary. Św. Jan Paweł II mówił: „Nie wolno ośmieszać i pomniejszać inicjatyw trzeźwościowych. Zbyt wysoka jest stawka, o którą chodzi. Wiemy to dobrze z historii. Zbyt wysoka jest stawka i trzeba tutaj iść pod prąd! Pod prąd społecznego nawyku i płytkiej opinii. Pod prąd ludzkiej słabości. Pod prąd źle rozumianej „wolności”. Wolność to nie jest samowola”. A jak to wygląda na wschód i na zachód od naszych granic? Wydaje się, że nacje zamieszkujące te tereny już stosunkowo dawno wyzbyły się, i to na własne życzenie, wszelkich zasad moralnych, w szczególności zaś tych, których źródłem jest Dekalog. Relatywizm, przed którym wielokrotnie przestrzegał św. Jan Paweł II, tłumaczy każdą podłość, jaką człowiek wyrządza drugiemu człowiekowi.

W sierpniu wspominamy też dwa ważne wydarzenia historyczne. Zwycięstwo nad Rosją w 1920 roku, które uchroniło Europę przed zarazą bolszewicką, oraz militarnie przegrane, ale duchowo wygrane Powstanie Warszawskie, które nam Polakom dziś pozwala mówić: „zachowaliśmy się jak trzeba”. Niemcom, Rosjanom, Francuzom nie będę wypominał tego, jak ich matki i ojcowie się zachowywali. Jednak … jak stare polskie przysłowie mówi: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”, czego jakże liczne przykłady mamy w wypowiedziach politykierów i urzędasów europejskich, mających czelność pouczać nas czym jest wolność, sprawiedliwość i solidarność. Niestety, jak to również w historii bywało, wśród obywateli polskich znajdują oni swoich popleczników. 

                Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa