Nadmuchany balon …

No i totalna klapa! Nie żebym się cieszył z cudzego nieszczęścia. Jednak w tym przypadku to nieszczęście jest dobrą wiadomością dla Polski. Organizatorzy zarejestrowali stutysięczne zgromadzenie, na które zapraszali, zachęcali, a nawet podstawiali autokary, by dowieźć uczestników. I co? Na marsz nazwany „Marszem wolności” z zaproszonych 100 tys. osób przybyło jedynie 15 tys. i to z całej Polski.

Wśród organizatorów (PO, PSL, N, KOD) byli marzyciele, którzy oczami wyobraźni widzieli na ulicach stolicy nawet 500 tys. ludzi. Musiało to być dla nich przykre doświadczenie. Kiedy chce się bronić samowoli a nie wolności to tak się dzieje, bo czy ktoś w Polsce może skarżyć się na brak wolności? Najlepszym dowodem na to, że wolność w naszym kraju kwitnie, jest właśnie ten marsz, który niezakłócany przez nikogo, mógł spokojnie przejść ulicami Warszawy.

Marsz miał rozpocząć się o godz. 13.00, jednak organizatorzy widząc niską frekwencję, czekali godzinę, licząc, że jeszcze przybędą kolejni uczestnicy - a tu nic.

Coś ten twardy elektorat partii opozycyjnych wymięka i będzie wymiękał coraz bardziej. Powodów jest wiele. Wydaje się jednak, że dwa są zasadnicze. Program 500+ i przywrócenie wieku emerytalnego. Przypomnę - 60 lat dla kobiet, 65 dla mężczyzn. Im bliżej wyborów, tym znaczenie tych dwóch czynników będzie rosło. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy rodzice stając przy urnie wyborczej, zagłosują za odebraniem wsparcia finansowego dla swoich dzieci. Albo człowieka, który ma dwa, trzy lata do emerytury i odda swój głos za podwyższeniem wieku emerytalnego, co z pewnością uczyniłoby PO.

Wróćmy do samego marszu i zobaczmy, kto w nim uczestniczył. Na czele szli ramię w ramię towarzysze z wiodących sił narodu (PO/PSL/Nowoczesna i resztki Kod-u). Byli wśród nich i tacy, którzy faktycznie mogą czuć się zagrożeni utratą wolności, gdyż toczą się przeciw nim postepowania prokuratorskie. W PRL-u była taka gazeta, „Żołnierz Wolności”, tworzona i czytana przez tzw. twardogłowych komunistów. W marszu „wolności” uczestniczyli jej czytelnicy oraz ich dorosłe dzieci, broniące wolności w wydaniu z czasów słusznie minionej demokracji ludowej. Tak, oczywiście ludowcy spod znaku PSL-u (ZSL) też byli. Śpiewali „Rotę” i „Boże coś Polskę”, a jakże. Lecz zupełnie im nie przeszkadzało to, że idą obok przedstawicieli Nowoczesnej i KOD-u, czyli formacji zaciekle walczących o legalizację aborcji. Wyjątkowa, jeszcze nietykalna, kasta sędziowska też była licznie reprezentowana.

Wygląda na to, że jedynym celem marszu, jak i wszelkich działań całej opozycji, jest obalenie, podkreślam słowo obalenie, a nie wygranie w demokratycznych wyborach z aktualnie rządzącą Zjednoczoną Prawicą. To na nas - ich wyborcach - spoczywa obowiązek obrony demokracji przed tymi, którzy chcą ją zniszczyć, obalając legalnie, demokratycznie wybrany rząd i Prezydenta. 

                Marek Górniaczyk

 
Michal Krupa